Mama


Istota Najważniejsza.
Od zawsze i na zawsze.

Kiedy byłaś małym szkrabem Mama była całym Twoim światem. Przyjaciółką, nauczycielką, najukochańszą, najpiękniejszą i najmądrzejszą osobą na całym świecie.
Później podrosłaś i Mama zaczęła Cię denerwować. Te wszystkie zakazy i nakazy tak Cię denerwowały. Wynieść śmieci? Umyć naczynia? A co to ja jestem! Sprzątaczka?
Wróć do domu o 22! Poucz się. Odrobiłaś zadania? Znów byłaś na wagarach!
A odczep Ty się ode mnie kobieto! To moje życie! Jestem już dorosła!
Tak, dorosła 13-latka wie już lepiej. A Mama jej już nie potrzebna. Staje się ciężarem.
A potem bunt mija i zostajesz z kacem moralnym do końca życia, lub chociaż na kilka dobrych lat. Uświadamiasz sobie, że Mama chciała dla Ciebie dobrze, że jest potrzebna i że kochasz Ją nad życie.

Wykarmiła Cię własną piersią, wstawała w nocy i przechadzała się z Tobą na rękach kilka godzin. Tuliła do piersi, pomagała w kolkach, mówiła jak bardzo Cię kocha.
Pomagała Ci poznawać świat, cieszyła się razem z Tobą z podmuchu wiatru, pokazywała pieski, kotki, drzewa, kwiaty. Budowała zamki z piasku i wielkie wieże z klocków. Czytała książki  i tłumaczyła wszystko czego nie rozumiałaś.
Mama zawsze wiedziała co zrobić, kiedy boli brzuszek. Potrafiła przyszyć łątkę na dziurze w spodniach. Podnosiła po każdym upadku, a pocałunek w zranione miejsce magicznie odpędzał ból.
Nauczyła Cię jeździć na rowerze, pokazała jak się kręci hula-hop, narysowała pod blokiem pierwsze klasy.
Ocierała łzy i smarki często własnym rękawem.
Poprawiała Twoje wypracowania i  do późnej nocy przygotowywała plakaty na plastykę.
Chorowała razem z Tobą, bo matczyne serce cierpi niesamowicie widząc męczące się dziecko.
Bała się o Ciebie.
Martwiła się.
Czasami nie dawała rady. Po kilku ciężkich dniach chciała się poddać. Ale miłość matczyna zwycięża wszystko.

A Ty pyskowałaś Jej, kłóciłaś się z Nią. Często ją raniłaś. I choć nie zdawałaś sobie z tego sprawy czasami płakała. Ale potem zawsze się podnosiła i wybaczała. Bo zawsze będzie Cię kochać.
Nie potrafiłaś docenić, ile dla Ciebie zrobiła.

A potem sama zostałaś matką.
I teraz Ty nie śpisz po nocach tuląc swoje dziecko.
Teraz Ty musisz to wszystko ogarnąć - dom, pracę, dziecko które przecież potrzebuje Twojej uwagi.
Teraz Ty wymyślasz tysiąc pięćset różnych zabaw.
Pomagasz swojemu dziecku w bólu, chorobie.
Cierpliwie znosisz humorki, krzyki, piski, jęki.
Teraz Ty martwisz się o swój skarb.
I też czasami nie dajesz rady, ale znów miłość wszystko przezwycięża.

I teraz Ty, wiedząc co znaczy być matką zaczynasz doceniać wszystko co dla Ciebie zrobiła. Zaczynasz rozumieć jak bardzo Cię kocha, bo sama poznajesz tą miłość.
A słuchając krzyków od dwóch godzin myślisz sobie "Mamo, czy ja też taka byłam?".

Więc przepraszam Cię Mamo.
Za całe zło.
Za te kłótnie, za te pyskówki.
Za cierpienia, których Ci przysporzyłam, choć wiem, że już dawno wszystko wybaczyłaś.

I dziękuję Ci Mamo.
Za każdą zmienioną pieluchę, za każde utulenie, za opatrzenie rany.
Za każdą pomoc.
Za to, że byłaś taka dzielna, taka silna, choć życie przyniosło Ci wiele cierpień.
Za to, że nadal taka jesteś.
Za to, że wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć.
Za Twoją bezwarunkową, nieograniczoną miłość. Do mnie i mojej córki.
Za to, że po prostu jesteś.


ETYKIETY: ,

Zobacz też:

3 komentarze

  1. Cudnie przelane myśli... Aż się wzruszyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też się wzruszyłam... Pięknie to ujęłaś w słowa. Wiesz, ja zawsze miałam do swojej mamy żal... Do czasu, aż sama zostałam Mamą. Teraz patrzę na nią z innej perspektywy

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill