To wszystko mija



Macierzyństwo ma dwie strony, o czym zdołała się już przekonać każda mama - tą różową i tą szarą. Te różowe dni są najpiękniejsze. Budzą Cię całusy, a kiedy otwierasz oczy widzisz nad sobą roześmianą twarz mówiącą do Ciebie "dziablublaba". Tuli się i całuje Cię cały dzień, śmieje się ze wszystkich i wszystkiego, rozmawia z Tobą w tylko dzieciom znanym języku. Ładnie zje obiad, a na spacerze łapie za rękę. Wieczorem pocałuje Cię, przytuli się i zaśnie w Twoich ramionach. A Ty przez cały dzień jesteś pełna energii. Masz siłę góry przenosić.

Ale są też takie dni, kiedy od samego rana wchodzi Ci na głowę. Kiedy nie jesteś w stanie znieść dziesiątego kopnięcia w klatkę piersiową. Są takie dni, kiedy gryzie, szczypie, bije, płacze, krzyczy - a to wszystko bez wyraźnego powodu. Po prostu wstała lewą nogą. Rzuca obiadem, wdeptuje ziemniaki w dywan a spać nie chce iść do północy chociaż zmęczona jest tak, że krzyczy jeszcze bardziej. A Ty musisz to ogarnąć. Jej zły humor, kolejny lądujący poza talerzem obiadek nad którym przecież stałaś tyle czasu z dzieciem uwieszonym Twoich spodni! Uprzątnąć resztki walające się po domu, ogarnąć zabawki o które się zabijasz. I szlag Cię trafia, kiedy powtarzasz te same czynności pierdyliard razy dziennie. A pod koniec dnia zamiast usiąść przy książce popijając winko albo pomalować paznokcie myjesz gary, wieszasz pranie i znów sprzątasz, żeby od rana robić to samo! Padasz na pysk i chcesz się wreszcie położyć, kiedy okazuje się, że o północy dziecię budzi się wyspane i uskutecznia harce po domu. Na koniec jeszcze usłyszysz od męża / partnera / znajomej / teściowej: "Czym Ty taka zmęczona jesteś? Cały dzień siedzisz w domu!", albo "Ja wychowałam ileś tam dzieci i nie narzekałam!" i czujesz, że zawiodłaś. Załamka.
W takie dni, cierpliwość Twoja wystawiana jest na wielką próbę.

Przyznaję, że w te szare dni mam ochotę czasami wyjść. Wyjść i nie wrócić. Poddać się. Krzyknąć na nią, albo nie, na kogoś innego, kto się tylko napatoczy. Albo kupić sobie worek treningowy i przyłożyć w niego kilka porządnych razów, żeby zła energia gdzieś uleciała.

Ale to w końcu mija. Mija jej zły humor, mija Twój zły humor, dobre rady ulatują gdzieś w przestrzeń.

Przy zdrowych zmysłach trzyma mnie moje dziecko. Tak, właśnie to dziecko, które doprowadza mnie czasami na skraj rozpaczy. Trzyma mnie myśl, że przecież bez Niej nie dam rady. Że to cały mój świat. Że bez niej nie miałabym po co wstawać z łóżka.
Jest jeszcze ktoś, ale o niej kiedy indziej. Ona chyba jako jedyna rozumie i wybacza to, że musi siedzieć u mnie na kanapie otoczona stertą prania czekającego na lepszy dzień.

Te szare dni mijają. Mija złość, mija zdenerwowanie, mijają muchy w nosie. Mija zmęczenie. I wiesz, że mimo wszystko warto. Bo co lepiej wynagrodzi Ci zmęczenie od słodkiego mokrego buziaka i roześmianej gębuli? Wszystko mija, wszystko znika, kiedy usłyszysz "mama", kiedy popatrzy na Ciebie tymi słodkimi oczkami i zarzuci małe rączki na szyję.
I wiesz, że trzymasz w ramionach cały swój świat. I za nic byś tego nie oddała.








złodziej chipsów przyłapany



Pomadka ochronna? - pomaluję kolana o.O






Lidia:

bluzka - ZARA
spodenki - GEORGE
buty - CCC
sweterek - H&M

Zdjęcia - NIKON D90 by Agnieszka N.


ETYKIETY: , , , , , ,

Zobacz też:

12 komentarze

  1. foty - cudne ! :) A wy razem to już w ogóle miód <3
    Co do różowych dni , fakt sa niezapomniane , ale te mniej różowe tez są wspaniałe tylko na inny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj to i ja muszę podziękować, gdyż jestem autorką tych zdjęć :D

      Usuń
  2. Mnie nic tak nie wyprowadza z równowagi jak tekst "Czym Ty taka zmęczona jesteś? Cały dzień siedzisz w domu!" - pozwoliłam sobie zacytować :)
    Słodki ten złodziej chipsów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no co Ty, świetny tekst. Pozostaje tylko pokazać komuś z bliska podeszwę buta o.O

      Usuń
  3. Ładnie napisane, upiększone fajnymi kadrami.. No i wspomniałaś o mnie - dziękuuję :*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Lidia urocza ... pewno po mamusi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obiecałam sobie, że kiedy moja Córka będzie miała dziecko przenigdy nie użyję słów:
    - Czym Ty taka zmęczona jesteś?
    Wiem jak strasznie potrafią zdenerwować i doprawdy nie rozumiem ludzi, którzy je wypowiadają. Chcą się dowartościować? Że niby robili więcej i lepiej od nas? Tylko czemu to służy?

    Masz racje, macierzyństwo ma swoje lepsze i słabsze strony, tak jak z resztą ze wszystkim. Pocieszający jest fakt, że po burzy zawsze w końcu wyjdzie słońce. :)

    Ściskamy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście są te różowe dni i one dają ogromną siłę do walki z szarą codziennością. Piękne zdjęcia :))))

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill