Gdzie się podziały place zabaw?


Za każdym razem przed wyjściem z Lidią staję przed oknem i po raz setny zastanawiam się gdzie z nią pójść... Bo przecież nie do naszego parku - po prostu się go brzydzę...
Często kończy się tym, że wychodzimy po prostu pod blok. Żeby chociaż pobiegała.

Wychowywałam się głównie na tym samym osiedlu na którym teraz mieszkamy. Z jedną przerwą na mieszkanie w centrum. Co prawda tam na podwórku miałam jedynie trzepak, ale blok obok była jeszcze piaskownica. Poza tym niedaleko jest całkiem ładny park z placem zabaw.

Wracając do naszego osiedla. Za "moich czasów" było tu pięć placów zabaw. Wiecie ile ich zostało? Jeden. I to taki, że pożal się Boże... W parku, w dole, który zawsze podczas ulewy jest zalany. Ta woda stoi tam potem dobrych kilka dni. Wyobrażacie sobie co tam się musi lęgnąć? Ja dziękuję, wolę się przejść gdzie indziej. Ludzie uczęszczający na ten plac zabaw również nie do końca mi odpowiadają. Rozpalone towarzystwo puszczające swoje dzieci samopas żeby obgadać każdego po kolei przy okazji wbijając jeden za drugim kiepy w piasek, w którym bawią się dzieci. Że nie wspomnę o towarzystwie, które schodzi się tam wieczorami - znów kiepy i butelki od piwska.

No więc co się stało z resztą placyków?
Z dwóch zrobiono parkingi, a z kolejnych dwóch emeryci uczynili swoje ogródki. WTF w ogóle?! Nie było by w tym jeszcze nic złego, gdyby nie to, że dzieci nie mogą się w tych ogródkach bawić. Nasadzili sobie kwiatków, postawili tabliczkę "Zakaz gry w piłkę" i tylko czekają, aż jakieś dziecko postawi tam stopę.




















Sytuacja #1:
Wyglądam z balkonu, chłopcy grają w piłkę - w 'ogródku'. I nagle piłka trafia w tabliczkę, która wygina się. Z bloku na przeciwko wybiega kobiecina wykrzykując coś do tych chłopców i machając rękami. Chłopcy przestraszeni przepraszają i odchodzą.

Sytuacja #2:
Znów chłopcy grający w piłkę (tym razem blok obok). Grzecznie się bawią, jeden drugiemu pokazuje różne sztuczki. Nagle z bloku wyskakuje jakiś facet i drze się na te niczego winne dzieciaki. W końcu ich jedyną zbrodnią była dobra zabawa. O co mu chodziło? Nie wiem, chyba przeszkadzają mu dzieci.

Sytuacja #3:
Wyszłam z Lidią pod blok - do 'ogródka'. Zabrałam ze sobą piłkę. Dołączyła do nas moja młodsza siostra i jej koleżanka. Dzieciaki się bawią, piłka zaczyna latać w każdą stronę. Spostrzegam, że moja siostra nie biega za piłką dla zabawy. Stara się nie dopuścić, żeby wleciała w jakieś roślinki. Za chwilę odnosi do mnie piłkę "bo zaraz ktoś zacznie krzyczeć, ze my tu gramy". Jedyne co jej odpowiedziałam to: "Niech tylko spróbuje, bawcie się."

A gra w klasy? Podchody? Albo zwykłe rysowanie kredą? A kto to będzie potem sprzątał?! Po wiadro do domu i szorować!

No kurde! Co to ma być?
Nie wiem czyją winą jest zlikwidowanie placów zabaw? Może starszyzny, jako że kto z młodych ma czas chodzić na zebrania spółdzielni, a może właśnie samej spółdzielni. No i dobra, niech już będzie, jakoś to przełkniemy i pójdziemy gdzie indziej.
I ja nawet nie mam nic do tych ogródków. Ale z jakiej parady ktoś zabrania dzieciom się tam bawić? I jeszcze krzyczy na nie!
Wykup sobie babo jedna z drugą kawałek ziemi pod blokiem, postaw ogrodzenie i wtedy się czepiaj. Póki tego nie zrobisz - wara od dzieciaków. To też ich ogródek. Miejsce, w którym mają prawo chociaż w piłkę pograć.

Co mają takie dzieciaki robić, jak nic im nie wolno? Siądą na ławce z telefonem tabletem i będą grać. Za kilka lat dołączy papieros, piwo i chamskie teksty (żeby nie gorzej). Tak, tak, do was - tych, którzy im wszystkiego zabraniacie.
A wtedy to dopiero będzie o czym gadać! Jaki ten Kowalski niedobry, jak go rodzice wychowali. Nic tylko by siedział z tym piwskiem i ludzi zaczepiał.
Gratuluję. Miałaś/-eś w tym swój udział.

Placów zabaw robi się coraz mniej. Miejsc do zabawy z dziećmi tak samo. Żałują już nawet kawałka ziemi...



















Lidia:

spodnie, t-shirt - Zara
narzutka - Ojtyty (teraz w promocji!)
buty - Adidas
chustka - Pepco

ETYKIETY: , , , , , , ,

Zobacz też:

7 komentarze

  1. Ja nie mam co narzekać , mamy płac zabaw w ogrodzie , a jak nudno to i tez na wsi kilka jest :) niby mamy gdzie chodzić , ale czasem tez zastanawiam sie , gdzie isc !? I tak najwieksza przyjemność jak idziemy patrzeć na krowy , karmic konie i owce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, to widzę, że mam szczęście bo na naszym osiedlu plac zabaw jest praktycznie przy każdym bloku... na prawdę przy każdym. I nie jest to nowe osiedle, w większości właściwie mieszkają tu starsi ludzie, więc niektore place stoją zawsze puste. I mam nadzieje, że nikomu na myśl nie przyjdzie, żeby zrobić to co u Was...
    P.S. Ta narzutka świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też tak kiedyś było. Przy każdym bloku był plac zabaw. A teraz?

      Usuń
  3. Ja mieszkam w centrum naszego miasteczka. I do niedawna mieliśmy w okolicy Rynku tylko jeden plac- stary, zdezelowany i też wciąż zalewany i podmokły. Teraz w tym samym parku zrobili nowy, ale niedopracowany, nie dla małych dzieci i pod starymi drzewami- aż strach, że się gałąź ułamie. Nie wiem, kto to buduje, chyba ludzie co nie mają ani dzieci, ani wyobraźni.
    Smutno, że nasze dzieci nie mają się gdzie bawić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mieszkacie w jakimś okropnym miejscu. Może trzeba się wyprowadzić? A poza tym, ostatnio strasznie dużo narzekasz... Za ładną masz córę, by taką sfrustrowaną mamę miała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywistość to tylko stan umysłu

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill