7 rad, które pomogą Ci przetrwać długą podróż z dzieckiem


Jak wiecie tydzień temu wyjechaliśmy z Polski. Wiedziałam, że będzie to dosyć długa podróż, a co za tym idzie - męcząca. Ostatecznie dojechaliśmy na miejsce po 9 godzinach. Kluczem do jako takiego "przeżycia" takiej podróży jest odpowiednie przygotowanie się do niej. W związku z tym mam dla Was kilka rad

1. Zrób listę.
Mimo, że zazwyczaj zabieramy ze sobą te same rzeczy warto taką listę zrobić. Unikniemy zapomnienia o czymś i szukania w bagażniku na środku autostrady, gdy okaże się, że jest niezbędna.

2. Wybierz odpowiednią porę podróży.
Oczywiście, jeżeli możesz sobie na to pozwolić. Dla mnie zawsze najlepszą porą na długą podróż z dzieckiem jest noc. Większe prawdopodobieństwo, że dziecko zaśnie i prześpi [jak w przypadku Lidii] prawie całą noc.

3. Zaprowiantuj się.
Nigdy nie wiesz, ile podróż będzie ostatecznie trwać, dlatego pamiętaj o tym, żeby zabrać sobie i dziecku odpowiednią ilość jedzenia i picia. Odpowiednią tzn troszkę więcej, np. jeśli maluch wypija w nocy dwie butelki mleka zabierz ze sobą nawet pięć porcji. Jeżeli nie pijacie już mleka zabierz kilka kanapek. 

4. Trzymaj potrzebne rzeczy blisko siebie.
Czyli prowiant i artykuły higieniczne. Nie wkładaj ich do bagażnika, bo za każdym razem, gdy będziesz chciała się np. napić będziecie musieli się zatrzymywać. Proponuję jeszcze rozmieścić jedzenie i art. hig. w dwóch torbach - dla wygody. W środku nocy, zaspana szukałam chusteczek dobre kilka minut przekopując się przez bułki, biszkopty i napoje.

5. Zabierz więcej.
Dotyczy to nie tylko prowiantu, ale i pieluch i ubrań. Ile razy zdarzyło Wam się, że ten ostatni pampers nie wytrzymał? A jeśli przed Wami będzie jeszcze kilka godzin jazdy pozwolicie maluchowi jechać mokremu? Przezorny zawsze ubezpieczony.

6. Zadbaj o wygodę.
Swoją i dziecka. Pamiętaj, że najprawdopodobniej będziesz malucha przewijać w aucie, gdzie masz ograniczoną przestrzeń. Wybierz więc rampersy, które można rozpiąć od dołu, łatwe w "obsłudze" kombinezony lub po prostu wygodne dresowe spodenki [i bluzy]. Coś co łatwo i szybko zdejmiesz i założysz.
Zabierz do auta kocyk. Zbyt wysoka temperatura w aucie jest nie wskazana, szczególnie jeśli jedziesz nocą, a dzieciaczkowi z kocykiem będzie cieplej i przyjemniej.

7. Pamiętaj o rozrywce.
Nawet jadąc w nocy musisz mieć jakieś zabezpieczenie na wypadek gdyby Twoje dziecko stało się nagle humorzaste. Nie zabieraj jednak ze sobą całego placu zabaw, ale rzeczy, które wiesz, że zainteresują malucha. 
Co zabrałam ze sobą? Absolutne minimum - ulubioną owieczkę przytulankę, którą Lidia tuliła całą podróż, Bellę, która towarzyszyła jej na siedzeniu obok i moją największą broń - telefon z zainstalowanymi na nim aplikacjami dla dzieci (Karty dla dzieci PL oraz Animals Fisher Price).

Tak przygotowana powinnaś bez większych problemów przetrwać długą podróż.

A może Wy macie jeszcze jakieś rady? Albo swoje tajemnicze sposoby na ujarzmienie humorków dziecka w podróży?

ETYKIETY: , , , , ,

Zobacz też:

7 komentarze

  1. Najlepiej jedzie się, gdy jeszcze dziecko jest karmione piersią :) Wtedy mniej klamotów :)
    U nas sprawdza się dokładnie to samo :)
    Udało Ci się już zaklimatyzować w nowym miejscu? Szkoda, że tak daleko od nas :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Na piersi zdecydowanie mniej klamotów, ale za to więcej przystanków na karmienie. Coś za coś. Lidia aktualnie nie pija ani mm, ani piersi, więc wystarczył nam napój i buła na śniadanie :)
    Z tą aklimatyzacją to jest tak pół na pół. W domu czuję się dobrze, ale jak wychodzimy to średnio. Niestety ze względu na to, że niekoniecznie mówię po niemiecku :P
    A z odległością zawsze można sobie poradzić i spotkać się w polowie drogi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się, ja mieszkam w Niemczech prawie 1,5 roku (z półroczną przerwą) i prawie w ogóle nie mówię po niemiecku. Nie ma się czym chwalić, ale po prostu nigdy nie uczyłam się tego języka, ale za to u nas w Hamburgu wszędzie bez problemu można dogadać się po angielsku więc to jest plus. Spodoba Ci się, najważniejsze, że jesteście wszyscy razem całą rodziną :)

      Usuń
    2. Mąż też mi mówi, żebym się nie przejmowała, bo po angielsku też się dogadam, ale nie spodziewajmy się, że po tygodniu będę urządzała pogawędki z panem w kasie. Przypuszczam, że za jakiś czas owszem, ale trochę minie zanim się oswoję.

      Usuń
  3. spokojna polska muzyka zawsze uspokaja naszego syna :)

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill