Oj ludu, ludu...


Jest wiele rzeczy, których nie rozumiem, których nigdy nie zrozumiem. Więc nawet nie próbuję. Jedną z rzeczy, które staram się pojąć każdego dnia są ludzkie zachowania. Te negatywne. 

Codziennie odpalając Internety zostaję uderzona falą wszechobecnego hejtu. Tam, gdzie człowiek ma możliwość wypowiedzenia się- tam pozbywa się wszelkich granic. Pluje, bluzga, szydzi. Gdzie nie spojrzysz- blogi, fora, Facebook, nawet komentarze do filmów, czy książek. I tak jak jestem w stanie zrozumieć każdą falę konstruktywnej krytyki, chociażby miała przyjąć rozmiary tsunami, tak nie mogę zrozumieć bycia po prostu chamem. Prawie każda dyskusja- na jakikolwiek temat przyciągnie prędzej czy później tzw. hejtera. Człowieka, który obsmaruje wszystko- od sposobu w jaki piszesz, po skarpetki jakie nosisz. A gdy będzie mało urządzi sobie z danej dyskusji pole do bluzgania na wszystkich w koło.

Przykłady?

Fanpage Ewy Chodakowskiej. Kto śledzi ten wie, że pojawiają się tam metamorfozy osób, które dzięki diecie i ćwiczeniom zmieniły swoje życie. Nie musimy szukać daleko w komentarzach. Prawie od razu znajduje się ktoś komentujący "grubą dupę", straszną twarz, samą Ewę i wszystkich, którzy starają się robić coś ze swoim życiem. Kim są Ci ludzie? Dam sobie rękę uciąć, że siedzą cały dzień przed komputerem z pudełkiem ciastek i rosnącym tyłkiem. Ludzie, którym nie chce się ruszyć palcem, żeby osiągnąć ten sam efekt, więc skrytykują wszystkich i wszystko co tylko ma z tym związek.

Beka z mamuś. Sama nazwa mówi wszystko. Głównym zamysłem beki było śmianie się z rzeczywiście idiotycznych wpisów mam na forach i tym podobnych. Dzisiaj na bece możesz się dowiedzieć, jak marną karykaturą człowieka jest matka i że wraz z dzieckiem wyparłaś większą część swojego mózgu. No chyba że miałaś cesarkę, wtedy nie ma problemu- nie jesteś matką.  Bo tak jak administracja beki stara się utrzymać swoje początkowe założenia, tak niestety nie może kontrolować ludzkiegi chamstwa. Albo nie chce, w sumie fejm rośnie.

Grey. Jakiś miesiąc temu przeżywaliśmy Grey- oblężenie. Grey tu, Grey tam. I tak jak lubię książkę i podobał mi się film, tak odbijał mi się jeszcze ze dwa tygodnie po premierze. Why? Dzięki naszym wszechobecnym hejterom oczywiście. Zrozumiałe jest to, że komuś się nie podoba, że to nie ten gust. Może nawet nazwać to chłamem, albo użyć kilku gorszych epitetów. Who cares? Problem pojawia się, kiedy ktoś zaczyna atakować zadowolonych odbiorców. Bo przecież każdy kto ma odmienne zdanie jest be i należy go od razu zmieszać z błotem. Dowiedziałam się przynajmniej, jaka jestem głupia, płytka i niewyżyta seksualnie. Fajnie.

Szczepienia. Można by tak kulturalnie prawda? Każda ze stron mogłaby przedstawić swoje racje, nie zgodzić się ze sobą, a potem dalej robić swoje. No właśnie że nie, Tak się nie da. Szczepisz? Mordujesz swoje dziecko. Nie szczepisz? Mordujesz swoje dziecko. W obu wypadkach masz wyprany mózg, nie myślisz, i w ogóle "ić stont!"

Blogi. To dopiero używanie! Bo za drogo, bo za tanio, bo chłam, bo za dobrze napisane to trzeba to spłycić. Bo za słąbo napisane, więc ubaw po pachy. Bo swoje pięć groszy trzeba wsadzić do talerza ogórkowej w niedzielę, kiedy boskim przykazaniem powinien być rosół. Ten z kostek, bo z kury to przeżytek. Bo zdjęcia masz niespecjalne, a zresztą co Ty się znasz na fotografii? Przecież nabywając aparat stajesz się ekspertem w pięć minut. Bo nie potrafisz tego, tamtego, a ja siedzący na dupsku po drugiej stronie komputera jestem wszystko wiedzący i wytknę Ci każdy błąd.

Najlepsze są matki. Choć raczej powinnam napisać- najgorsze. Czasami aż mi wstyd należeć do tej "społeczności". Czytając te wszystkie hejty, obserwując jak jedna drugiej skacze do gardła, a trzecia rzuca nożem mam wrażenie, że słowo matka straciło na wartości. Dużo. I nadal traci. Z każdym bluzgiem o smoczek, mleko, czy pieluchę.
"Mamuśki"- już przylgnęło do nas to określenie. Mamuśki nie ruszaj, zejdź jej z drogi, broń Boże nie wypowiadaj się w jej obecności , bo zje Cię żywcem. Będzie ciężko pozbyć się tej łaty.

Skąd to się bierze? Skąd w ludziach tyle żółci? Tyle hejtu, bezpodstawnej krytyki? Czy sprawienie, że ktoś sięgnie psychicznego dna doda Ci skrzydeł? Poprawi Twoją samoocenę, sprawi, że świat stanie się piękniejszy? A może tak bardzo Ci się nudzi, że musisz spieprzyć komuś dzień? Bo wtedy będzie radocha.

Nie zrozumiem ludzi. Już chyba nigdy.

_______________________________________________________
Jeśli podoba Ci się ten tekst- śmiało, podaj dalej.
Możesz nas również śledzić na Facebooku oraz Instagramie.

ETYKIETY: , , ,

Zobacz też:

4 komentarze

  1. To ja napiszę z drugiej strony monitora, że mi się podobał ten wpis :)
    A hejterzy byli i będą, można ich tylko olać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo łatwiej krytykować niż pochwalić... Ja np zauważyłam, że ludzie mają problem z udostępnianiem... Kolejnego mema udostępnią, ale dobrego tekstu nie o.O

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja Sandre niemal cały czas udostępniam 😃 Lubię to co piszesz. Zawsze,choć nie zawsze mam podobne zdanie (co do Greya: ) )
    Są sytuacje kiedy sama jestem traktowana jak hejterka, bo nie podoba mi się co zrobiła Angelina Jolie albo co pisze PANI Superniania.I choć nie zamierzam być agresywna zawsze się znajdzie ktoś, komu się odmienne zdanie nie spodoba i uzna ze trzeba hejterke zhejtowac.: D

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektórzy już tak mają,łatwiej się wyżyć na obcej osobie za ekranem niż załatwić swoje rzeczywiste problemy :-)

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill