Dzielne inaczej


Coś się chyba z tymi matkami nieźle 'pokićkało'. Zaczęły się we wszystkim prześcigać, albo robić z siebie męczennice. I wszystko byłoby w porządku, gdyby robiły to w zaciszu domowym, ewentualnie w osiedlowym klubie dzielnych inaczej. Ale one się rozpanoszyły już wszędzie. Czasami aż się boję otworzyć lodówkę, bo kulę się ze strachu na myśl, że wyskoczy z niej któraś z nich i zacznie opowiadać historię swojego życia. Jakby mnie to interesowało. Jakbym miała jej współczuć, albo ją podziwiać. No głupotę chyba, no!

Urodziła dziecko. 
No cud, ja wiem, przecież sama rodziłam. Znam bóle, choć ok, nie tak do końca, bo zakończyliśmy cesarką. Znam szczęście i łzy. Ale wracając do tematu- tu dzielimy kobiety (zaznaczam od razu, że nie wszystkie- piszę o tych dzielnych inaczej), na dwa typy. 
Pierwszy to te, które robią ze swojego porodu horror. Wiem, bywa i tak, że porody są horrorem, w Polsce nawet bardzo często, ale wierzcie mi- są takie, które lubują się w opowiadaniu historii mrożących krew żyłach. Uwielbiają straszyć młode, przyszłe matki (w jakim celu?), kochają dzielić się swoim [tragicznym wręcz] wyolbrzymionym doświadczeniem. Ponad wszystko lubują się we współczuciu i pochwałach. Taka ona dzielna, taka biedna!
Drugi typ, to te dumne ponad wszelkie granice. Jeszcze zanim dzieciaczek się urodzi zasypują Cię wynikami wszystkich badań i konsystencją czopa, lub innej apetycznej wydzieliny. Zdają Ci szczegółową relację z porodu- często w postaci filmu, bądź baaardzo szczegółowej relacji fotograficznej. No ludzie! Kto normalny daje sobie sfilmować, lub sfotografować krocze i wrzuca to do internetu? Po czym zapraszają Cie na kolację z łożyskiem w roli głównej, i informują o konsystencji i częstotliwości każdej kupy. Jako matka, wiem że każda "zdrowa kupka" jest na wagę złota, ale na litość boską chwalenie się tym każdemu? Pokazywanie zawartości pampersa na forum?
Smacznego..

Karmienie.
Piersią, bo inne nie wchodzi w grę. I odwieczny dylemat, czy mogę pokazać cycka, czy nie. Gdzie mogę nakarmić dziecko, a gdzie mi nie wolno- serio? Własnego rozumu nie macie? No temat wałkowany wszędzie i codziennie. Do tego dodaj zdjęcia gołych cycków. No i szczycą się te kobieciny ile to one nie wykarmiły, ile przez to krzywd przeszły, że w depresję wpadły, ale mimo wszystko karmiły. Że rozstępy, że bolące sutki i inne pierdu pierdu, żeby się tylko poczuć jakie to one są cholernie dzielne. Ludzie! Ile można tego słuchać, czytać? Aż się karmić odechciewa. Czasami to mi tak obrzydzacie cycki, że patrzeć na nie nie mogę podczas kąpieli. Kobiety! Czy Wy wiecie ile radości mi zabieracie? Mi i inie tylko. Wiecie ile radości zabieracie sobie? A ile przyjemności! Faceci też już mają tego dość! Bo dosiadły się do internetu przedstawicielki ugrupowania prawdziwych kobiet i gdzie się tylko da wciskają swoje cycki, brzuchy i [o zgrozo!] krocza. Ja tylko czekam aż założą swoją partię i zechcą rządzić krajem. Karmiące mm- bójcie się- będą Was w więzieniach zamykać i dzieci odbierać.

A moja córka...
Sikała na nocnik w wieku 5 tygodni, a kiedy miała dwa miesiące grała na trąbce. Teraz, w wieku 1.5 roku recytuje już Pana Tadeusza i rozwiązuje ze mną sudoku level hard. Twoja nie? No cóż, przykro mi, moje dziecko jest lepsze niż Twoje...
A idź Ty być perfekcyjną  matką gdzieś indziej.
Przecież każda z nas jest dumna z nowych osiągnięć i umiejętności dziecka, ale nie oznacza to że mamy popychać nasze pociechy do rzeczy, na które nie są jeszcze gotowe. Nie oznacza to też, że dziecko które jeszcze nie zdobyło tych samych umiejętności co Twoje jest gorsze. Po co ta chora licytacja?

Zdradzona.
Czyli taka, co chciałaby odejść od faceta, ale przecież nie może. Zazwyczaj posiada choć jedno dziecko- bezdzietna traci najważniejszy argument. Dla dobra dziecka! Dla dobra dziecka zostanie z facetem i będzie się męczyć w tym związku. Ale wszystkim wokół będzie opowiadać, jaka to ona jest nieszczęśliwa, jak się męczy i jak to nie może na niego patrzeć. Ale jest dzielna, przecież musi być- no bo przecież dziecko. A Ty pamiętaj, żeby za każdem razem ją chwalić, bo inaczej to cierpienie traci sens.

I ogarnia mnie szaleńczy śmiech. Bo tak jak jeszcze niedawno oburzałam się za każdym razem, kiedy przeczytałam, że niektóre matki razem z dzieckiem wypchnęły z siebie mózg- tak dzisiaj podpisuję się pod tą opinią.

________________________________________________________________________________________
Jeśli podoba Ci się ten tekst- udostępnij, niech inni też go zobaczą.
Możesz nas obserwować również na FacebookuTwitterze oraz Instagramie.

ETYKIETY: , , , ,

Zobacz też:

6 komentarze

  1. Nie wymieniłaś mojego faworyta czyli matki super eko hipochondryczki. Tu niby dziecku wszystko co najlepsze i najzdrowsze (broń boze cukierka czy palce w buzi) a zarazem przegrzewa i ciąga go po lekarzach oraz faszeruje wszystkim co mu zapiszą. Oczywiście godzinami opowiada o swojej walce z lekarzami, chorobami i lekami i zna specyfik na każde zło :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę ciekawy wpis, podoba mi się estetyka twoich postów. Mam małe pytanie czy problemem było by otrzymanie twojej opinii o naszej stronie www.blondynkitezgraja.pl ? Być może zainteresuje Cię też wpis, który dzisiaj wstawił Marek dotyczący naszego nowego projektu rysunkowego http://blondynkitezgraja.pl/bayonetta-level-88/

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak... W końcu ktoś głośno powiedział "nie!" obnażaniu się z macierzyńskich bóli w sieci... Rozum poszedł na macierzyński, a potem zdziwko i oburzenie że wywalili jej foty z Insta bo pokazała rozstępy na brzuchu po ciąży - dodajmy że brzuch był w towarzystwie ud, cyców i całej innej reszty dostępnej dosłownie gołym okiem. Tylko czekać aż na FB zaczną się chwalić blizną po nacięciu krocza, czy pogryzionymi sutkami po karmieniu, bo to takie symbole macierzyństwa :/ Sama nie wiem czy gorsze jest robienie z siebie matki męczenniczki czy matki rzygającej tęczą - bo przecież żadna inna kobieta przed i po tobie kobieto matką nie była i nie będzie ehhh...

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam!
    Na Twojego bloga trafiłam dzisiaj pierwszy raz szukając zupełnie czegoś innego ale ten wpis zaciekawił mnie już po tytule. I podpisuję się pod nim rękami i nogami! Oczywiście jako świeżo upieczona mama :) Szukając w sieci informacji na różne tematy często trafia się na wpisy matek typu "my nie sikamy w nocy od drugiego miesiąca" a "my w wieku 18 tygodni recytujemy samogłoski" :/ Aż się odechciewa . . . Przywracasz wiarę w ludzi ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill