Jak się pozbyć pampersa


Doszliśmy w końcu do kolejnego etapu - w 99% pozbyliśmy się pampersa. Tylko matka może zrozumieć, jaka mogę być z tego powodu dumna. Założę się, że i Ty już o tym marzysz. Chociaż zakładanie pampersa jest bardzo wygodne (nie musisz się martwić o to kiedy, gdzie i jak wysadzić dziecko), to w życiu naszych dzieci w końcu nadchodzi ten czas, kiedy usamodzielniają się na tyle, że ten pampers staje się niepotrzebny. Nie wspominając już o płynących z tego korzyściach finansowych. 
Dzisiaj postanowiłam więc podzielić się z Tobą naszymi doświadczeniami w rzucaniu pampersa i mam nadzieję, że z nich skorzystasz. Zanim jednak zabierzesz się się do pracy musisz pamiętać o jednej, bardzo ważnej rzeczy.

Nic na siłę.
Nie uda Wam się pozbyć pampersa, jeżeli tylko Ty będziesz uważać, że to już najwyższy czas. Bo o tym decyduje tylko i wyłącznie Twoje dziecko. A ono niekoniecznie będzie na to gotowe w tym samym momencie co Ty. Dlatego nie denerwuj się i nie irytuj, kiedy nic nie będzie wychodzić. Najwyraźniej to jeszcze nie ten czas. Odczekaj i spróbuj ponownie za miesiąc, dwa.

Odpuść sobie bajery.
Żeby nauczyć dziecko załatwiać się na nocnik nie musisz wcale inwestować w wielkie, kolorowe, grające trony. Wydaje Ci się pewnie, że to wspaniały gadżet, a Twoje dziecko w mig połapie się o co chodzi, kiedy usiądzie na takim grającym cudzie. No więc niekoniecznie. Może rzeczywiście będzie to pomocne, ale z drugiej strony możesz sobie (i dziecku) boleśnie strzelić w kolano. Może się okazać, że dźwięki i inne bajery jedynie wystraszą Twoje dziecko i zniechęcą je do siadania na taki tron. Albo Twoje dziecko w ogóle nie będzie chciało korzystać z nocnika, tylko z ubikacji. Wtedy Ty zostaniesz z dziurą w portfelu i gratem, który postawisz w kącie, żeby zbierał kurz. 

Tłumacz.
Pierdyliard razy dziennie, dopóki nie zrozumie. Kiedy już zaopatrzysz się w odpowiedni sprzęt spokojnie i wyraźnie wytłumacz do czego służy nocnik. Tłumacz kiedy będziesz dziecko sadzać na nim, tłumacz za każdym razem, kiedy będziecie w łazience. I proś dziecko, zeby krzyczało, kiedy będzie mieć potrzebę,

Wysadzaj.
Nie licz na to, że Twoje dziecko od razu zacznie Cię informować o potrzebie udania się do toalety. Jest na tyle przyzwyczajone do pampersa, że chociaż nie będzie go czuło na tyłku będzie robić w majtki. Rzecz całkiem naturalna, choć uwierz mi, wiem jak bardzo irytująca. Dlatego początkowo to Ty musisz przypominać mu o zrobieniu np. siusiu. To Ty musisz wysadzać je co jakiś czas. A kiedy zdarzy się znów załatwić w majtki - powiedz, że nic się nie stało, wytłumacz po raz kolejny gdzie się załatwia i posprzątaj.

Nagradzaj.
Nie mówię tu o nowych zabawkach, czy słodyczach za każde zrobione siku czy kupkę, ale bicie brawo, pochwała słowna, całus są jak najbardziej wskazane. Chwalone dziecko poczuje się pewne, dumne z siebie i będzie częściej siadać na nocnik.

Na spacerze i w nocy
Kiedy już Wam się uda i Twój maluch zacznie się samodzielnie załatwiać na nocnik lub toaletę, albo informować o tym, że ma taką potrzebę nadszedł czas na porzucenie pampersa na spacery i na noc. Jak to zrobić? Odstaw pampersy, po prostu ich nie zakładaj (chyba że na dłuższe trasy). Na początku wybierajcie się na spacery w pobliżu domu, żeby w razie potrzeby czy wpadki móc szybko wrócić. Zabieraj też ze sobą ubrania na zmianę (tak, na wszelki wypadek). Z dnia na dzień wydłużajcie spacery, ale pamiętaj, żeby pytać dziecko co jakiś czas, czy nie ma potrzeby. W końcu samo zacznie Cię informować.
Podobnie sprawa wygląda z odpieluchowaniem dziecka na noc. Odstaw pampersy, połóz na łóżko ceratę i wybudzaj na siku. Ja początkowo budziłam Lidię około 3 razy - kiedy szłam spać i dwa razy w nocy. W tej chwili budzę już tylko kiedy idę spać i wpadki zdarzają się bardzo rzadko.

Pamiętaj, że każde dziecko jest inne. To, że syn córki wujka sąsiadki już nie sika w pampersa nie oznacza to wcale, że Twoje dziecko też musi, lub jest gorsze bo wciąż tego pampersa nosi. Nam się to również nie udało za pierwszym razem i jak niektórzy mogliby uznać udało się późno. Ale doszłyśmy do tego etapu w czasie, w którym mała była na to gotowa. Bez pospieszania, bez presji.

Powodzenia.

*zdjęcie pochodzi ze strony www.osesek.pl

ETYKIETY: , ,

Zobacz też:

1 komentarze

  1. Dokładnie wszystko ma swój czas. Nam pomogło bardzo lato! :)

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill