Alergia, AZS - jak dbać o wrażliwą skórę - KONKURS z Demsa (wyniki!)


Około 40% naszego społeczeństwa cierpi na alergie, ok. 20% całej populacji na atopowe zapalenie skóry. Straszne, prawda? A ta liczba wciąż się będzie powiększać. Obecne czasy, to czasy przeróżnych alergii i chorób (nie tylko skórnych). Ma na to wielki wpływ to jak się odżywiamy, jakich produktów stosujemy do pielęgnacji, z jakimi środkami chemicznymi stykamy się właściwie wszędzie - w produktach spożywczych, drogeryjnych, w środkach do sprzątania. Często sięgamy po jakiś produkt nie czytając etykiety skuszeni atrakcyjną ceną, czy reklamą. Tłumaczymy to sobie tym, że kilkanaście lat nic się przecież z naszą skórą nie działo, to dlaczego ma się zacząć dziać teraz? No więc dlatego, że trucie jej przez te kilkanaście lat w końcu odwróci się do nas z bardzo nieprzyjemnym skutkiem. Coraz groźniejsze jest również powietrze, którym oddychamy - skażone spalinami niekorzystnie wpływa na mechanizmy obronne naszego organizmu ułatwiając tym samym przenikanie alergenów.

Co więc robić? Jak dbać o skórę wrażliwą, delikatną, ze skłonnością do alergii lub AZS?

Po pierwsze - obserwuj.
Jeśli cokolwiek niepokojącego zacznie się dziać z Twoją, lub Twojego dziecka skórą zgłoś się do lekarza. Oni nie gryzą. Nie zaniedbaj tego, bo mały objaw, który wydaje Ci się błahy może przekształcić się w większy problem. Nie dziś, nie jutro, ale za rok, albo kilka lat uderzy Cię swoją siłą. Wiem o czym mówię, bo tak właśnie było ze mną. Zaniedbałam oznaki alergii i wciąż narażając swój organizm na konktakt z alergenem doprowadziłam do jej znacznego pogorszenia.

Po drugie - unikaj alergenów.
Ameryki nie odkryłam, wiem. Wiem też, że czasem bardzo ciężko odstawić z dnia na dzień wszystko co uczula, bądź może uczulać. Kiedy ja dostałam od alergologa listę zakazanych produktów załamałam się. Usiadłam i pomyślałam - to co ja mogę jeść? Suchy chleb i filtrowaną wodę? Bez kitu! A co z wyposażeniem kuchni? Zmiana wszystkich garnków, sztućców, itp? Prawda jest taka, że alergenów nigdy w stu procentach nie unikniesz. Przecież nie zabierzesz do restauracji swojego jedzenia, bo nie wiesz, w czym było gotowane. Nie weźmiesz swojego soku, bo nie wiesz, czy dostaniesz sok z butelki, z kartonu, z pryskanych pomarańczy, czy nie. Nie zamkniesz się w sterylnej bańce, nie ma szans. Jedyne co możesz zrobić, to ograniczyć kontakt z alergenem do minimum. 
Nie zawsze lepiej bywa z alergią kontaktową. Weźmy dla przykładu alergię na nikiel - teoretycznie wystarczy wyrzucić części odzieży, które posiadają metalowe dodatki (jak np. klamra paska), lub odpowiednio je zabezpieczyć (swojego czasu malowałam klamry bezbarwnym lakierem do paznokci - tworzyło to barierę między klamrą i skórą, dzięki czemu nie dostawałam wysypki). Jednak w zależności od stopnia natężenia alergii to też może nie być najłatwiejszą sprawą - jakiś czas temu przeczytałam wypowiedź dziewczyny z alergią na nikiel, która musi używać plastikowych sztućców, bo po posiłku z użyciem tych "normalnych" tworzą jej się rany na ustach.
A więc - unikamy jak tylko się da.

Pierz ubrania w delikatnych środkach.
Najlepiej w proszkach i płynach dla niemowląt i dzieci, a już przynajmniej w tych oznaczonych "sensitive". Substancje zawarte w pozostałych środkach piorących mogą powodować wysuszanie skóry, podrażnienia, egzemę oraz mogą zawierać w sobie przeróżne alergeny.

Pamiętaj o bezpiecznym makijażu.
Tak jak wszystkie produkty, które mają kontakt z Twoim ciałem i te do makijażu powinny być kosmetykami specjalnymi. Zwróć uwagę na to ile tych produktów nakładasz na swoją twarz - podkład, puder, tusz, cień, że o reszcie już nie wspomnę. Wszystkie te produkty muszą być bezpieczne dla Twojej skóry, nie powinny jej dodatkowo wysuszać i podrażniać. Zawsze kiedy tylko możesz sobie na to pozwolić, daj też swojej skórze chwilę odpoczynku od makijażu. Osobiście mogę Ci polecić mój zestaw do zadań specjanych - Bell HypoAllergenic. U mnie te kosmetyki sprawdzają się w stu procentach, a cena nie zabija przy kasie.

Myj się z głową.
Zapomnij o zwykłych mydłach czy żelach pod prysznic. Sprawdzaj etykiety, pamiętaj, że odczyn naszej skóry to 5,5 pH, dlatego kosmetyki, których używasz powinny być do niej przystosowane, tzn posiadać to samo pH. Tradycyjne mydła mają ok 7-9 pH co oznacza ni mniej ni więcej, a to, że oprócz brudu zmywają z naszej skóry całą jej warstwę ochronną, która potrzebuje kilku godzin na regenerację, podczas których jest osłabiona i bardziej podatna na podrażnienia. Alergolodzy polecają produkty myjące dla dzieci, emolienty, kosmetyki naturalne.

Ja polecam Ci wypróbować preparat do mycia Demsa, który oprócz posiadania właściwości myjących (jak na preparat do mycia przystało) łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia skóry oraz nawilża ją i odżywia. Kosmetyki Demsa są hipoalergiczne, nie mają w składzie sterydów, parabenów, barwników, substancji zapachowaych, ani SLS, czyli tego wszystkiego, czego osoba z alergią/AZS powinna unikać jak ognia. Na korzyść tych kosmetyków przemawia również fakt, że mogą być stosowane u dzieci od 6. miesiąca życia.


Smaruj 
Podrażniona, wystawiana na kontakty z latającymi w powietrzu alergenami, kolorowymi kosmetykami, a nawet chłodnym powietrzem w zimie i suchym w domu skóra potrzebuje odpowiedniego nawilżenia i tak po prostu - ulgi. Stosuj więc kosmetyki natłuszczające, regenerujące, przeznaczone dla skóry suchej, swędzącej, podrażnionej. Ważne jest żeby stosować je dość regularnie, przynajmniej dwa razy dziennie, a już zwłaszcza po kąpieli. Dzięki systematycznej pielęgnacji zauważysz poprawę stanu swojej skóry, a nawet wydłużysz okres jej odporności na alergeny.

Aktualnie posiłkujemy się z Lidią kilkoma kremami/balsamami. Jednym z nich jest krem do twarzy Demsa. Sprawdza się właściwie w każdej sytuacji. Stosuję go rano i wieczorem, czasem dodatkowo w środku dnia - po zmyciu makijażu (niesamowite uczucie ulgi), czy powrocie do domu. Z Lidią postępuję tak samo, w sezonie zimowym jej mało problematyczna skóra znacznie się wysusza i podrażnia, a krem przynosi nam obu ukojenie, złagodzenie podrażnień i zaczerwienień oraz odpowiednie nawilżenie.



Jak wiecie z poprzednich kosmetycznych wpisów rzadko smaruję się balsamami - głownie przez czas i sklerozę. Jednak staram się pamiętać o tym, żeby smarować siebie i Lidię przynajmniej po kąpieli, bo to zaraz po niej ucieka z naskórka najwięcej wody. Warto więc używać odpowiedniego balsamu do ciała, który oprócz łagodzenia podrażnień przywróci i utrzyma nawilżenie skóry. U nas bardzo dobrze sprawdza się krem do ciała Demsa. Używam go również jako kremu do rąk.



Ulżyj sobie w cierpieniu
Czasem jednak mimo naszych starań stan skóry ulega pogorszeniu. Zapomnieliśmy o pielęgnacji, kupiliśmy inny proszek, który okazał się bublem, tak bardzo chceliśmy zjeść tuńczyka z puszki, albo założyć pasek z tą piękną klamrą. Na ciele pojawia się wysypka, zaczerwienienie, swędzi, piecze i wszystko na raz. Każdy z takimi problemami ma zapewne w swojej apteczce jakąś maść sterydową. I każdy z Was pewnie sięga po nią tak chętnie jak ja. Z ręką na sercu powiem Wam, że swojej użyłam dwa razy, kiedy nie mogłam spać przez swędzenie. Skutki uboczne dość mocno mnie zniechęcają i jeśli mogłam wytrzymać bez nich, wolałam zacisnąć zęby.

Powiem Wam jednak, że od jakiegoś miesiąca nie mam już problemu ze swędzącymi miejscami. Ze wszystkich produktów Demsa najbardziej intrygował mnie intensywny balsam łagodzący swędzenie. Ciekawiło mnie, czy rzeczywiście da sobie radę ze swędzącą wysypką na brzuchu, albo swędzącą twarzą po przedawkowaniu mandarynek. No i dał! Słowo zucha (harcerzem nie byłam, to chociaż słowo zucha Wam mogę dać). Ostanio pół dnia się drapałam po brzuchu, zanim przypomniałam sobie o tym balsamie, a dzięki niemu spokojnie zasnęłam w nocy i obudziłam się dopiero rano - bez uczucia swędzenia. Równie dobrze zareagowała Lidia, która ostatnio (prawdopodobnie również po mandarynkach) dostała swędzącej wysypki na rękach. Balsam co prawda trochę brudzi ubrania, ale jest to chyba mała cena za uczucie ulgi, jakie przynosi. Poza tym spiera się całkowicie. Dla mnie hit hitów!



Właściwie nie musicie mi w to wszystko wierzyć, ale możecie przetestować kosmetyki Demsa na własnej skórze i przekonać się, że naprawę warto. Dlatego mam dla Was....


>> KONKURS <<



Jedyne co musicie zrobić, żeby wygrać jeden z trzech zestawów kosmetyków Demsa, to odpowiedzieć na dwa pytania konkursowe:

1. Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?
2. Jaki jest Wasz ulubiony moment pielęgnacji skóry?


Czas trwania konkursu: 11.01.2016 - 20.01.2012 (do północy).

Pełny regulamin konkursu do wglądu TU.
(Udział w konkursie jest jednoznaczny z zaakceptowaniem regulaminu.)

W konkursie NIE MOGĄ brać udziału osoby, które wygrały już kosmetyki Demsa w konkursie na innym blogu (dajmy szansę innym).

Zwycięzcy zostaną ogłoszeni dnia 21.01.2012 w tym miescu.

_____________________________________________________________________________________________

WYNIKI!

Dziękuję wszystkim za tak liczny udział w konkursie. Ciężko było wybrać tylko trzy osoby, chętnie nagrodziłabym Was wszystkich. Ale zasady zasadami i trzeba się ich trzymać.

Zestawy kosmetyków Demsa wygrywają:


Kwiatowa Isaura



Paweł Serek



Michalina Idczak



Zwyciezców proszę o kontak na adres mailowy, macie na to czas do niedzieli 24.01.2016 (po tym czasie wybieram na Wasze miejsce kogoś innego):
dziewczynkazguzikiem@gmail.com

W wiadomości proszę o podanie poniższych danych:
- Imię i nazwisko
- Adres dostarczenia przesyłki
- Numer telefonu dla kuriera
- Numer pesel na potrzeby rozliczenia podatku od nagród.


GRATULUJĘ!

ETYKIETY: , , , , , ,

Zobacz też:

28 komentarze

  1. odp. na pyt.1:Stwierdzonego AZS nie mam ,ale od lat borykam się z suchą ,alergiczną skórą.Wciąż poszukuję kosmetyków,które przyniosłyby ukojenie i złagodziły moje dolegliwości.Dodam, że problemy te nasilają się zwłaszcza zimą.
    odp. na pyt.2:Moim ulubionym momentem pielęgnacji skóry jest kąpiel ,a po niej smarowanie ciała ulubionym kremem lub balsamem.Po całym intensywnie spędzonym dniu są to chwile poświęcone tylko dla mnie.Jako pracująca Mama dwójki dzieciaczków ,a w tym rocznego Malucha czasu dla siebie prawie nie mam.Opieka nad ruchliwym Brzdącem pochłania każdą wolną chwilę,dopiero gdy dzieciaki zasną mam czas na swoje ulubione kosmetyczne rytuały.Wskakuję wtedy do wanny, wlewam hypoalergiczną emulsję i mam super relaks.Do kąpieli wybieram kosmetyki bez parabenów,barwników,mające neutralne pH.Następnym krokiem pielęgnacji jest smarowanie ciała kojącym balsamem ,kremem lub emulsją,tą która ukoi moją skórę,złagodzi podrażnienia i przywróci jej komfort i elastyczność.Te ulubione zabiegi kosmetyczne są takim moim niezawodnym pogotowiem ratunkowym dla mojej wrażliwej skóry.Kiedy czuję ,że dolegliwości ze strony skóry się nasilają,stosuję kąpiel z dodatkiem sprawdzonych emulsji i smarowanie kojącym balsamem i problem znika.Po takich swoich kosmetycznych rytuałach czuję się odprężona i mogę cieszyć się zregenerowaną i wypielęgnowaną skórą.

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?
    Tak ja miałam problem do tej pory czasem miewam. Mogę używać tylko wybranych kosmetyków nie mówiąc o makijażu każdy kończy się dla mnie poważnymi konsekwencjami bo podrażniam skórę która później zamienia się w ,,skórę węża” a jak każda kobieta czasami chce wyglądać inaczej, teraz niestety problemy ma moja córeczka ale mam nadzieję że u niej nie będzie to tak długotrwałe jak u mnie.
    2. Jaki jest Wasz ulubiony moment pielęgnacji skóry?
    W ciąży po kąpieli mój mąż smarował mi brzuch balsamem do ciała i we dwoje układaliśmy bajki o nas i o naszym małym szczęściu, smarowanie brzucha mogło trwać w nieskończoność. Do tej pory kremując ciało myślę jakie to było fantastyczne.
    Ola D.K
    adres aleksandra_dyzio@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. Moja córka ma stwierdzone AZS, ja sama zaś od zawsze walczę z suchą, wrażliwą skórą
    2. Ulubiony moment pielęgnacji do chwila, gdy po kąpieli smaruję i balsamuję córcię. Wtedy to wykonuję relaksujący masaż córci, który wprost uwielbia:)Jednocześnie głaszczę, myziam i całuję kolejno nóżki, rączki, plecki, brzuszek...a dziecko aż piszczy z radości. Obie czerpiemy z tego wiele przyjemności. Bo jest to chwila, gdy okazujemy sobie też uczucie. Wtedy też wykonuje ulubione wierszykowe masażyk (mówię wierszyk i jednocześnie na plecach córci pokazuję słowa masując ją). Pielęgnacja nie musi być wcale przymusem, tylko wspaniałą zabawą i okazją do spędzenia wspólnie czasu z dzieckiem. Potem, kiedy córka już śpi sama też się balsamuję i podczas takiego masażu bardzo się relaksuje, a i skóra wreszcie zaznaje ukojenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam serdecznie,

    1. Niestety od najmłodszych lat zmagam sie z AZS. Od zawsze pamiętam ciągłe podrażnienia w zgięciach łokci, czy kolan. Podobne dolegliwości - tyle, że z większym natężeniem przechodzi moja mama. Dolegliwość potrafi nawprawdę dać w kość i bardzo ciężko dobrać właściwe kosmetyki, a najlepiej używać ich w ograniczonej ilości. Specjalne mydło z apteki, specjalne płyny do kąpieli - od zawsze. Co szczególnie mnie męczy ze względu na radość uprawiania sportu to problem z korzystaniem z basenów, bo tylko potęgują problem.

    2. Najbardziej lubię pielęgnować skórę po wieczornej kąpieli. Kiedy zmyję z siebie cały dzień, zrelaksuję się w ciepłej wodzie - wtedy mogę zająć się sobą i zastosować właściwe dla mnie kosmetyki, które czasem potrafią pomóc.

    Kinga

    provii92@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. Jestem mamą 2 letnich bliźniaków którzy zmagają się z tym potworem (AZS)
    2. Jaki jest Wasz ulubiony moment pielęgnacji skóry? – jest to zarówno kąpiel i jak wieczorny rytuał nawilżania suchej skóry chłopców.
    Po dniu pełnym zabawy, śmiechu, gonitwy próbujemy zagonić naszych chłopaków do łazienki. Pielęgnacja skóry jest u nas bardzo ważna a zwłaszcza kąpiel, każdego dnia pozwala nie tylko zatroszczyć się o skórę naszych synów ale i wyciszyć ich przed snem. Jako rodzice bliźniaków Stasia i Grzesia praktycznie każdego wieczora razem z mężem kąpiemy chłopców. Pierwszą czynnością którą oni uwielbiają jest zdejmowanie ciuszków i zabawa małego golaska w łaskotki które próbuje ukryć a jednocześnie podnosi rączki aby go łaskotać. Jest krótka kąpiel, którą najczęściej przygotowuje tata, bo to on najlepiej myje dzieci. Woda musi być odpowiednio ciepła, piany wystarczająco dużo. Póki co dzieci kąpią się razem, bo wyrażają taką potrzebę. Każdy ma swój zestaw zabawek i pomysłów jak zorganizować kąpiel. Po wypucowaniu przez tatusia, dzieciaczki wyskakują z wanny. Kiedy chłopcy są wykąpani w wodzie z dodatkiem emolientów ich skóra jest miękka i delikatnie nawilżona czego bardzo potrzebują bo ich potwór (atopowe zapalenie skóry ) niestety jest ciągle z nimi , więc wystarcza tylko lekko wysuszyć ja ręcznikiem, otoczyć balsamem i ubrać im wygodną piżamkę. Tata ubiera jednego z synów a mama drugiego. Kiedy Staś i Grześ jest już czyściutki i pachnący zanoszę ich do łóżeczka gdzie czeka na niego ciepłe mleczko , i po chwili czułości, buziaki od mamy i taty. I słodkich Snów maluszki.

    Michalina

    mik5598.1990@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. 1. Atopowe zapalenie skóry (AZS) ma niestety moja 12 miesięczna córeczka Wiktoria.

    2. Jaki jest nasz ulubiony moment pielęgnacji skóry? NIE MA GO. A tak bardzo chciałybyśmy się cieszyć każdym jej momentem. Kąpiel i pielęgnacja skóry po niej to istny koszmar dla nas. Bardzo chciałabym by te chwile były radością i zabawą dla mojego maleństwa, by zbliżały nas do siebie. Niestety tak nie jest. Nigdy nie obyło się bez łez i pieczenia. Ja jako matka, muszę to przyjmować z bólem serca, choć jest mi bardzo ciężko. Naszym wspólnym marzeniem jest znaleźć idealne produkty do pielęgnacji skóry mojej księżniczki, dzięki którym kąpiel i pielęgnacja skóry będzie przyjemnością, takie produkty, po których moja córeczka będzie mogła z uśmiechem na buzi po tych chwilach wypić mleczko i blisko wtulona we mnie w spokoju zasnąć. Wierzymy, że produkty DEMSA spełnią nasze marzenie i podbiją nasze serca, że już na zawsze będą pielęgnowały naszą skórę.

    Karolina Kaczmarczyk
    k.kaczmarczyk.o2@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. 1. Mój narzeczony do dawna walczy AZS. Niestety przez wiele lat stosował wiele różnych kosmetyków i nadal nie . możemy znaleźć tego złotego środka, a tym bardziej jest to ciężka sytuacja gdyż za niedługo bierzemy ślub i chciałabym , żeby w tym dniu czuł się nie tylko szczęśliwy ale i "dobrze we własnej skórze"
    2. Ulubiony moment kąpieli...jest ich wiele ale chyba ten najważniejszy to sam efekt kąpieli i zabiegów z nią związanych. Otóż już na samą samo słowo kąpiel- myślami jestem w wannie pełnej piany i aromatycznego olejku dodanego do wody. Ten zapach unoszący się znad piany, który głęboko relaksuje nie tylko moją skórę ale i zmysły, pozwalając całkowicie się odprężyć nie tylko ciału ale i umysłowi. Już po nałożeniu żelu i umyciu się, kiedy moja skóra jest gładka, czas na najprzyjemniejszą część...czas ją nawilżyć moim ulubionym balsamem z dodatkiem aloesu, co sprawi, że moja skóra będzie jeszcze bardziej nawilżona i delikatna. Wtedy wmasowuje balsam najpierw głaskając, potem okrężnymi ruchami, aby dodatkowo odprężyć i zrelaksować moje ciało po całym czasem ciężkim dniu.
    Izabela B.

    OdpowiedzUsuń
  9. 1. Niestety ale AZS mam ja i moja roczna córeczka :(
    2. Ulubionym momentem pielęgnacji skóry mojej córci jest kąpiel, potrafi siedzieć godzinę w wannie i nie chce wychodzić, a my z mężem dolewamy ciepłej wody żeby przedłużyć jej chwilę przyjemności :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiadomość o tym, że choruję na AZS spadła na mnie niespodziewanie sześć lat temu. Wówczas, jako 19- letnia dziewczyna nie wiedziałam o tej dolegliwość kompletnie nic. Od zawsze moja skóra reagowała na różne czynniki szybciej i łatwiej niż pozostałych osób. Ale wtedy stało się coś dziwnego. Moje dłonie z dnia na dzień zaczęły szczypać, piec, skóra pękała, jakbym cięła ją żyletką. Nie mogłam pozwolić na taki stan - dopiero co zaczęłam pracę, jako sekretarka, a przecież na tym stanowisku dłonie są wręcz wizytówką. Kilku dermatologów, dziesiątki badań i diagnoza - AZS. Nie sądziłam, że pod tymi trzema literami będzie mieścić się tyle nerwów, bólu, ograniczeń.
    Ulubiony moment pielęgnacji skóry to jej peelingowanie. Oczywiście tylko wtedy, kiedy jej stan na to pozwala. To uczucie gładkiej, miękkiej skóry tuż po peelingu - nie do opisania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Za kilka dni będzie świętować 3. urodziny. Trzy lata walki o to by nie swędziało, bolało i nie robiły się rany. Próbujemy wszystkiego, by ulżyć jej cierpieniu. I wszystko na nic. Załamuję ręce po każdym wyprobowanym kosmetyku, maści, leku. Nadzieja coraz mniejsza,że coś będzie w stanie złagodzić uporczywy świąd. Cicho liczę,że kiedyś z tego wyrośnie...
    Kremuje jej delikatną skórę nawet 3 razy dziennie. Nie lubi tego. Broni się, bo najmniejszy dotyk w podraznionych miejscach sprawia ból. Ale wie, że to dla jej dobra.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam :))Odp. na 1 pyt. Moja córcia od urodzenia cierpi na AZS to był po prostuu koszmar, jako niemowle była zdrapana na całym ciele tak ją swędziało. Biegalismy po wielu lekarzach, dermatologach, alergologach, było tez leczenie homeopatami,drogie kremy oraz kremy robione na receptę w aptece -ehh diagnozy tez były różne, a to AZS a to łojotokowe zapalenie skóry- jednym słowem tragedia. Na szczescie z upływem lat jest trochę lepiej, owszem ma jeszcze nawroty choroby i musi szczególnie dbac o pielęgnacje skóry i uważać na dietę ale da się jakoś żyć. Odp. na 2 pyt. Ulubiony moment Sylwii dot: pielęgnacji skóry to oczywiście relaksująca kąpiel w wodzie z dodatkiem odpowiednich kosmetyków oraz późniejsze nakremowanie skóry, które daje jak to córa mówi poczucie ulgi i wreszcie gładką skórę :))

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. Jestem mamą 18 miesięcznej dziewczynki, a za 3 miesiące będę już podwójną mamą. Moja córka cierpi na atopowe zapalenie skóry od urodzenia choć początkowo nie wiązałam jej dolegliwości skórnych z tym schorzeniem. Za wystąpienie suchych i czerwonych plam obwiniałam siebie i niewłaściwą pielęgnację. Kiedy jednak u mojej córeczki stwierdzono AZS, a do walki z suchą skórą zalecono sterydowe maści powiedziałam DOŚĆ i bardzo starannie zaczęłam dbać o prawidłowe nawilżenie skóry mojej córeczki. I wtedy zaczęło się poszukiwanie ogólnie dostępnych ale bardzo skutecznych kosmetyków. Przetestowałam zdecydowaną większość, jeśli nie wszystkie, kosmetyki do pielęgnacji skóry z problemami. Na chwilę obecną zużywamy bardzo dużą ilość kosmetyków, kremuję 2 razy dziennie bardzo dokładnie ciało mojej córeczki. Nie ukrywam, że ja również cierpię z powodu suchej skóry, aczkolwiek AZS nie zostało u mnie stwierdzone. Od zawsze "towarzyszy" mi sucha skóra i wiążące się z tym uczucie swędzenia. Dodatkowo, z racji, iż mój ciążowy brzuszek robi się spory szukam kosmetyków, również do jego pielęgnacji, które nawilżą moją skórę oraz będą bezpieczne dla maluszka mieszkającego w moim brzuszku. Muszą być skuteczne oraz bardzo bezpieczne. Dlatego byłoby mi niezmiernie miło gdybym mogła sprawdzić działanie kosmetyków na sobie i córeczce.
    2. Z racji naszych schorzeń pielęgnacja skóry to u nas obowiązek i czynność, od której zaczynamy każdy dzień, jednak nie traktujemy tego jak jakiejś zmory:) Dla mnie i mojej córeczki ulubionym momentem pielęgnacji skóry jest jej nawilżenie. Uwielbiamy się kremować, nie tylko dlatego, że dzięki temu nie czujemy suchości i uczucia swędzenia, ale też dlatego, że przez codzienne kremowanie zbudowałyśmy pewną, niewidzialną więź. Jest to bliskość, jaką mamy wraz z córeczką kiedy nawilżam jej każdy kawałeczek ciała. Mamy też swoje zabawy, kiedy to z balsamu maluję jej na brzuszku uśmiechnięte buźki lub wymyślony przeze mnie "balsamikowy potworek" (mój palec pokryty balsamem:)), atakuje poszczególne części ciała mojej córeczki. Mamy przy tym dużo zabawy i śmiechu i z drugim maluszkiem pielęgnację jego skóry zacznę już od 1 dnia.
    Pozdrawiam
    Malwina
    wolowska.malwina@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Odp. 1
    Tak, mój synek ma AZS. Na szczęście słabszą odmianę. Karmię piersią, więc szokiem dla mnie było, jak odstawiając różne pokarmy - bo myślałam, że to pokarmówka początkowo - skóra była coraz bardziej czerwona, łuszczyła się, z dnia na dzień bałam się, że będzie pękała. Nie przypuszczałam, że to może być AZS. Lekarz powiedział, że tak. Odstawiłam to wszystko, czego nie odrzuciłam wcześniej: wołowina, cielęcina, mleko itd...Mój maluch cieszy się świetną kondycją skóry - z niewielkimi zmianami, ale udało się to opanować;-)
    Odp 2:
    My najbardziej po kąpieli lubimy smarowanko i całowanko. Nasz Jasio ma za 3 dni 5 miesiecy i uwielbia jak kładziemy go na łóżku w ręczniku, dokuczamy jego stopom, boczkom, szyjce, smarujemy balsamik i obcałowujemy. Uśmiech nie schodzi mu z twarzy;-)
    Ewelina
    ewelinadusza@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam, kosmetyki wygrałam w podobnym konkursie na innym blogu. Podarowałam je mojemu ukochanemu chrześniakowi, który niestety zmaga się z azs. Prezent trafiony w 10:) Demsa to świetne produkty, które rewelacyjnie sprawdziły się w przypadku Oskarka. A powiem Wam, że tylko naprawdę dobre kosmetyki są w stanie poradzić sobie z jego problemem, złagodzić swędzenie i przynieść ulgę. Polecam i życzę powodzenia w konkursie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. 1.Odkąd pamiętam moja starsza córka miała suchą skórę. Wszystkie testy alergiczne wychodziły ujemnie, dziecko rozwijało się prawidłowo i nie chorowało. Jedyną dolegliwością był uporczywy świąd zwłaszcza w okolicach zgięć rączek i nóżek. Mała ciągle się drapała, nawet w nocy. Po wnikliwej obserwacji doszłam w końcu do wniosku, że to chyba kosmetyki tradycyjne zawierające SLS spowodowały nadmierne wysuszenie naskórka dziecka. Radziłam sobie jak mogłam (jeszcze kilka lat temu trudniej było o dobre kosmetyki). Kąpałam małą w płatkach owsianych, w wodzie z dodatkiem mąki ziemniaczanej i szarym mydle. Efekt był takie, że skóra dziecka powróciła z czasem do zdrowia i odzyskała właściwy stopień nawilżenia. Jednak do tej pory dolegliwości pojawiają się u nas co jakiś czas, zwłaszcza w okresie jesienno - zimowym. Najgorsze jest to, że córka to drapie i pojawiają się ranki. Ulgę przynoszą nam tylko dobre kosmetyki, ale do tej pory nie mamy swojego faworyta w walce z AZS-em.
    2. Najbardziej lubimy pielęgnować skórę, gdy córka nie jest zmęczona i nie musimy się spieszyć do łóżka, bo następnego dnia szkoła :) W weekendy pozwalamy sobie na robienie wszystkiego w powolnym tempie. Córka już sama potrafi się wysmarować, ale często prosi mnie o nałożenie kremu na brzuszek. Wie, że mama zrobi jej delikatny masaż, który uwielbia. W ogóle ma bardzo wrażliwą na dotyk skórę i dużo przyjemności sprawia jej tzw. "mizianie" po rączkach.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim dużo wytrwałości w walce o zdrową skórę.
    Małgosia Kamińska maje@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety z AZS boryka się moja starsza córeczka. Potrafi drapać się po nóżkach, czasami robi to nieświadomie bucikami i potem orientuje się, że ubłociła sobie rajtuzki czy spodnie. A dla dziewczynki ważny jest i wygląd i komfort skóry. Próbujemy różnych łagodzących kosmetyków, staramy się używać naturalnych składników. Do tej pory stosowaliśmy serię Ziaja AZS i na prawdę czuliśmy poprawę. W tym tygodniu znajomy (!) polecił mi własnie kosmetyki DEMSA. Sprawdzone na jego męskiej skórze. To własnie tak tutaj trafiłyśmy, z chęcią przetestowałabym serię, gdyby udało by się ją wygrać :)
    Najbardziej lubimy moment po kąpieli, kiedy córka czeka wręcz na masaż olejem kokosowym. Od kiedy była dzidziusiem masowaliśmy ją masażem Shantalla i do tej pory wykorzystujemy jego elementy do pielęgnacji skóry i relaksu naszego dziecka jednocześnie :) Polecamy!
    Iwona ivonawrobel@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. 1) AZS ma mój wnuczek(10 m-cy).Serce mnie-Babcię boli,gdy widzę te czerwone i swędzące plamy na jego ciałku.Widzę,jak to mu doskwiera.Nie wiem,czy każdy dorosły wytrzymałby te swędzenia i pękającą skórę.Smarujemy go emulsjami nawilżającymi,aby ulżyć w cierpieniu.Czasami cieszymy się,że jest trochę lepiej...,a później znów to samo.Gdybym mogła,to wzięłabym na siebie to jego AZS.Ja sama mam alergiczną skórę i nauczyłam się z tym żyć i walczyć,to AZS też bym zniosła.
    2) Mój ulubiony moment pielęgnacji skóry jest po orzeźwiającym prysznicu.Wówczas nawilżanie ciała ulubionym balsamem,to cudowny czas...Przy tej okazji lekki masaż całego ciała - uwielbiam to!!!
    Anula
    anna1417@ten.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. AZS NAS nie dotyczy. Aczkolwiek mąż alergię to i dzieci też, niestety. Tylko, że o ile jemu pomagają środki przeciwalergiczne o tyle maluchom wcale :-(

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam tej marki kosmetyków. Powodzenia wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  21. 1. Tak- synek
    2.
    Moja codzienna pielęgnacja?
    To nie jest żadna wariacja.
    Gdy tylko rano wstaje
    i przed lusterkiem staję...
    Twarz specjalnym żelem myję,
    który wiele zalet w sobie kryje.
    Później idzie w ruch krem nawilżający
    wielce mi pomagający.
    Lekki makijaż stosuję
    i w nim się dobrze czuję.
    Jeszcze tylko włosy wyprostuję
    i już się moim maluszkiem zajmuję.
    A po całym dniu,
    gdy brakuje mi tchu,
    orzeźwiający prysznic pomaga mi,
    wraz z peelingiem- i całe ciało lśni.
    Jeszcze ujędrnię moje ciało,
    balsamem jakich nie mało.
    Gdy to wszystko zastosuję,
    dobrze się z tym wszystkim czuję.
    O siebie dbam,
    i radę sobie ze wszystkim dam.
    Jednak moim najbardziej ulubionym pielęgnacyjnym rytuałem jest moje DOMOWE SPA,
    tak, tak- to ona wiele radości mi da.

    I często coś takiego na wstępie wykonuję...


    Oczyszczający migdałowy "zastrzyk urody", czyli moja oczyszczająca pasta migdałowa.

    Zaczynamy od tego, że potrzebne nam będą zmielone migdały. Najlepiej je zmielić w maszynce do orzechów. Następnie zmielone migdały wkładam do malaksera i tutaj zaczyna się tworzyć taka jakby papka, gdy dodamy do tego kilka kropelek olejku migdałowego. To wszystko przekładamy do miseczki i dodajemy łyżeczkę miodu, następnie mieszamy. Ową pastę delikatnie nakładamy na twarz ruchem wklepującym i zostawiamy na cerze ok. 10 minut. Zostaną tutaj oczyszczone pory, a nasza skóra poradzi sobie w walce z zaskórnikami. Po użyciu pasty skóra jest oczyszczona, nawilżona, rozjaśniona i mięciutka. Pastę zmywam wodą z sokiem z cytryny.
    Po takiej kuracji czuję się niczym Venus- Bogini Piękna! To jest mój ulubiony zabieg pielęgnacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. 1. AZS w naszym domu to wspólny problem i Mamy i Synka.
    Radzimy sobie z tym sami odpowiednią pielęgnacją, a sterydowe mazidła całkowicie znikły z naszej apteczki, gdyż bilans skutków ubocznych jest znikomy do ulgi jaką przynoszą. Używamy tylko naturalnych kosmetyków, olejów, mydełek i emolientòw.
    2. Ulubiony etap pielęgnacji to kąpiel.
    Skóra odpoczywa, nie piecze, nie swędzi, wystarczy do wody dodać naturalnego mydełka i olejku.
    Nasz 2 latek jak każde dziecko uwielbia wodne zabawy, a Mama jako domowa kopalnia pomysłów dodatkowo wymyśla takie, które jednocześnie przynoszą frajdę i uczą. Ostatnio łazienkowym hitem stała się zabawa kolorowymi piłkami, które występują w salach zabaw. Ćwiczymy nazwy kolorów oraz trafianie nimi do celu jakim jest wiaderko. Maluch się rozwija i bawi, a skóra odpoczywa i regeneruje. Bo kto powiedział, że pielęgnacjia musi być nudna?
    Ania.
    t-joke@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. Na AZS cierpi mój 3-letni synek. Każdego dnia borykamy się z kolejnymi suchymi plamami. Kiedy już się wydaje, że sytuacja jest opanowana znajdujemy nowe pękające ranki, a to za uszami, czy pod pachami. I tak dzień po dniu. Przetestowaliśmy już dziesiątki dermokosmetyków, szukamy idealnego, ale sprawa nie jest łatwa, bo prócz AZS Mateusz ma alergie na różne składniki kremów. Najgorzej jest z preparatami chroniącymi przed słońcem. Na nie również jest uczulony, a co najgorsze na słońce też. Pierwsze promienie i całe odkryte miejsca na ciele pokrywają się wysypką. Więc trzeba smarować, a tutaj pojawia się obawa, czy dany krem go nie uczuli jeszcze bardziej.
    Nie mamy łatwo, ale nie poddajemy się, szukamy kosmetyków które zostaną z nami na zawsze i przy okazji nie zrujnują portfela :)
    A nasze ulubione momenty pielęgnacji to kąpiel i smarowanko :) W wodzie z dodatkiem specjalnego płynu jego skóra odpoczywa, doznaje ukojenia. Po kąpieli taki pachnący, mięciutki, zadowolony czeka na balsamowanie. Wygłupiamy się, robimy różne obrazki z kremu na ciele, które później razem "niszczymy". Nie możemy opuścić ani kawałka ciałka, wszystko musi być posmarowane i nawilżone. Przy okazji smarowania wykonuję relaksacyjny masaż, dzięki czemu zasypianie razem to sama przyjemność. Uwielbiam te nasze chwile, mimo, ze spowodowane chorobą, bardzo nas łączą :)

    OdpowiedzUsuń
  24. p.niulka@wp.pl17 sty 2016, 21:32:00

    1. TAK - stwierdzone AZS ma nasz synek, który z problemem tym walczy od urodzenia czyli już od 2 lat.

    2. Ulubiony moment pielęgnacji to na pewno KĄPIEL, synek ją wprost uwielbia.
    A dzięki częstym kąpielom:
    * skóra pozbywa się wszystkich bakterii, drobnoustrojów itp. które nasilają objawy
    * środki dodane do wody koją swędzącą i zaczerwienioną skórę
    * odpowiednia długość kąpieli nawilża skórę / a nie jak większość myśli przesusza

    A jak można łączyć przyjemne z pożytecznym to jest idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  25. 1. Tak
    2. Odpowiem trochę przewrotnie.
    Razem z moim brzdącem raz w tygodniu zasiadamy na stołeczkach i przystępujemy do naszego rytuału. Najpierw przecieramy skórę lekko zwilżoną tkaniną, by oczyścić ją z brudu. Następnie palcem owiniętych w delikatny materiał nanosimy pastę, odpowiednią do typu i odcienia skóry. Gdy wchłonie się, przystępujemy do delikatnego głaskania. Tak długo, aż pojawi się lekki połysk. Właśnie to jest nasz ulubiony moment pielęgnacji skóry. W ten sposób dbamy z moim maluchem o nasze skórzane trzewiki. A moje szpilki wyglądają zjawiskowo, jak świeżo wyciągnięte z pudełka.

    OdpowiedzUsuń
  26. 1 pytanie: Tak mam AZS,
    2 pytanie: Największy relaks jest podczas kąpieli, niestety jeśli trwa ona dłużej to wychodza czerwone swędzące plamy ;/ nie znalazłam jeszcze idealnego środka, były różne próby z mąką ziemniaczaną, z nadmanganianiem potasu, z pudrem dla dzieci, z olejem kokosowym, być może kosmetyki Demsa sprawią, że poczuje ulgę ;) Byłabym w 7 niebie, śpiewając Chwała Demsa

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzień dobry,
    1. Niestety moje dzieci mają stwierdzone AZS :)
    2. Po kąpieli, kiedy wysmarowani kojącym kremem, otuleni jego zapachem, dajemy się porwać książkom w ich magiczny świat. Kiedy możemy być tak blisko. Kiedy miarowy oddech dzieci zwiastuje błogi sen i chwilę wytchnienia dla mamy 

    Pozdrawiamy :)

    boskaroska@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  28. Radziłabym uważać na kosmetyki zawierające oleje mineralne jak np. parafina, szczególnie w pielęgnacji skóry atopowej. To pochodna ropy naftowej chętnie używana przez producentów ponieważ jest tania i tworzy na skórze nieprzepuszczalną powłokę, co daje wrażenie gładkiej i nawilżonej skóry. W rzeczywistości skóra nie oddycha, co sprzyja namnażaniu bakterii beztlenowych. Regularne używanie parafiny może doprowadzić do pogorszenia stanu skóry. O to chodzi producentom - smarujemy się ich kkosmetykiem i jest ok, odstawiamy i okazuje się, że stan naszej cery pogorszył się więc wracamy do ich kosmetyku. Dlatego polecam robienie sobie kosmetyków samemu w domu. To bardzo łatwe, a w dodatku korzysta nasza skóra i portfel!

    OdpowiedzUsuń

Zajrzyj do Life and Chill