Masz prawo popełnić błąd


Kiedy stajesz się matką stajesz się bardziej wymagająca. Chociaż może nie, troszkę wcześniej. To zaczyna się już w ciąży. Wymagasz od innych, żeby w Twojej obecności zachowywali się w określony sposób. Może nie zawsze mówisz o tym na głos, może "wymagasz" to za mocne słowo, ale jakieś oczekiwania względem reszty społeczeństwa ma każda z nas. Chcesz żeby Ci ustępowano miejsca w autobusie, przepuszczano w długich kolejkach, nie palono w Twojej obecności papierosów. Od rodziny, przyjaciół, partnera wymagasz wsparcia, zrozumienia, pomocy. Jednak najwięsze wymagania masz w stosunku do siebie samej. Zmieniasz nawyki żywieniowe, dbasz bardziej o siebie, o swoje zdrowie, czytasz miliardy poradników w stylu "od kupki do osiemnastki w stu krokach", czy "tysiąc sposobów na beznadziejną walkę z rozwrzeszczanym dwulatkiem". Znasz na pamięć wszystie procesy zachodzące w Twoim ciele, o każde nieterminowe pierdnięcie dzwonisz do lekarza, a podczas porodu nikt Cię nie zagnie, bo przecież obejrzałaś wszystkie sezony "Porodówki" na TLC. O przygotowaniu mieszkania na nadejście dziecka już nie wspomnę - ochraniacze, poduszki, zabezpieczenia, bramki, nakładki, to wszystko posiadasz w ilościach hurtowych.
No i rodzi się to Twoje wymarzone, wyczekiwane, piękne maleństwo. I klops. Już w trakcie porodu zapomniałaś jak trzeba oddychać (a gdzie tam zapomniałaś! Niech sobie wsadzą te oddechy, kto by o tym myślał, kiedy człowieka dosłownie wykręca na drugą stronę!), zwyzywałaś męża, prawie się z nim rozwiodłaś za to co Ci zrobił, a kiedy zobaczyłaś tego małego czerwonego wrzaska pierwszą Twoją myślą zamiast "och, jaki piękny" (czy coś w ten deseń) był okrzyk "Boże, to naprawdę ze mnie wyszło?" A to dopiero początek. Zaraz okazuje się, że te wszystkie poradniki możesz sobie w buty wsadzić! Przychodzi strach, obawa, niepewność. Jak podać pierś? Jak przewinąć? Jak wykąpać? Mogę tu złapać? A jak połamię, naciągnę, uduszę, udławię, utopię? Przecież to takie małe, delikatne, kostki jak ostki. No i dlaczego znowu płacze? Co robić? Mówią nie bujaj, nie lulaj, nie dawaj smoczka. I siedzisz i patrzysz. Bo nie pamiętasz tego wszystkiego, o czym mówiły te mądre książki. Patrzysz na ten mały cud i on patrzy na Ciebie. W końcu się spotkaliście, poznaliście. A Ciebie to przeraża. 
W porządku. Masz prawo się bać. Masz prawo nie wiedzieć, nie znać się, mieć wątpliwości. Masz prawo pytać i prosić o pomoc. Masz prawo źle założyć pieluchę, czy źle podać pierś. Ale miej też odwagę prosić o pomoc i bądź gotowa z niej skorzystać.
Będąc matką uczysz się cały czas. To wcale nie jest tak, że do osiemnastki i z górki. Matką jesteś na zawsze i zawsze będzie coś, z czym będziesz musiała się zmierzyć, czy to będzie pierwsza choroba, odstawienie smoczka, pierwszy dzień w szkole, czy ślub twojej pociechy. Musisz sobie uświadomić, że będziesz popełniać błędy. Wychowanie dziecka to nie jest prosta sprawa. To ciężka harówka, to ogromna odpowiedzialność, która będzie Cię czasem przerastać (a może już dziś przerasta). Dlatego nie wymagaj od siebie zbyt wiele. Nie będziesz idealna - mogę Ci to zagwaratować. To nierealne, więc przestań już dzisiaj narzucać sobie ten ideał. Popełniaj błędy, bo na nich najlepiej się uczysz. 
Przyjdzie dzień, kiedy puszczą Ci nerwy. Czy to będzie jutro, za miesiąc, rok, czy dziesięć lat. W końcu nie wytrzymasz i choćbyś była oazą spokoju krzykniesz, albo powiesz coś nie tak. Będziesz tego później żałować. Będziesz przepraszać, bić się w pierś i płakać w nocy tuląc swój skarb, bo będziesz rozumieć, że to był błąd. I nauczysz się na tym błędzie. Będziesz się starać go rozwiązać, będziesz dążyć do tego, żeby to się nie powtórzyło. 
Absolutnie nie miej do siebie pretensji za odczuwanie złości, za brak cierpliwości, czy inne uczucia. To tylko uczucia, to dzięki nim jesteś człowiekiem. Radzić sobie z nimi, nie wypuszczać ich na zewnątrz, a przynajmniej nie w ten gorszy sposób - tego musisz się nauczyć, do tego musisz dążyć. Nie do ideału.
Myślę że nawet mając 5 dzieci i dyplom pedagogiczny nie jesteś w stanie powiedzieć że nic Cię nie zaskoczy. Dzieci są różne, są nieprzewidywalne. Tak jak życie. Tak jak Ty. Czy możesz powiedzieć że sama siebie znasz na wylot? Że nie zaskoczy Cię żadna sytuacja? Że wiesz na pewno jak zareagujesz w każdej możliwej (i niemożliwej) sytuacji? Nie wiesz. Nie możesz. Człowiek jest zbyt złożonym tworem, żeby mógł odkryć nawet samego siebie w stu procentach. Dlatego musisz sobie zdać sprawę z tego, że jesteś nieidealna. Że będziesz zapominać i błądzić, mylić się, mieć wątliwości i bać się. Jesteś tylko człowiekiem. Tak jak ja, tak jak ten sąsiad z pieskiem i kasjerka w sklepie. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo do zwykłych ludzkich odczuć i głupich czasami reakcji. To że stałaś się matką nie czyni z Ciebie czegoś innego. Tak, odpowiedzialność jest ogromna, obowiązków jest więcej. Ale nie masz obowiązku bycia nadczlowiekiem.




ETYKIETY: , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill