4 powody, dla których lubię jeździć do Polski

dlaczego lubię jeździć do Polski

Średnio co trzy miesiące jeździmy do Poski. Zdarzyło się częściej, kiedy wymagała tego sytuacja, ale zdarzyło się też rzadziej przez względy finansowe - jednak taki wyjazd pochłania sporo pieniędzy. D. gdyby mógł nie jeździłby wcale, albo bardzo rzadko. Rozumiem to, podróż jest długa i męcząca - dla mnie, kiedy ja spokojnie siedzę lub śpię obok, więc wyobrażam sobie jak męcząca musi być dla niego kiedy prowadzi auto przez ponad 700 km. Ja jednak nie wyobrażam sobie nie pojechać do Polski, dlatego jeszcze przed wyjazdem uzgodniliśmy, że jeśli tylko warunki finansowe/zdrowotne/urlopowe będą nam na to pozwalać będziemy jeździć co trzy miesiące. Uwielbiam te wyjazdy, choćby były tylko trzydniowe i za każdym razem odliczam dni do kolejnego wyjazdu. 
Dlaczego tak lubię jeździć do Polski?

Rodzina
Przede wszystkim dlatego, że mogę się spotkać z mamą, rodzeństwem i Agą. Życie za granicą nieodłącznie związane jest z tęsknotą za bliskimi, których zostawiliśmy w kraju. Wiecie, teoretycznie jesteśmy w ciągłym kontakcie - jest Skype, jest Facebook, możemy się zobaczyć i porozmawiać. Ale to nie to samo co zobaczyć ich na żywo i po prostu z nimi pobyć. Ważne jest też dla mnie, żeby Lidia miała jak najwięcej kontaktu z rodziną. Przed wyjazdem spędzaliśmy razem dużo czasu i mam trochę wyrzutów sumienia, że jej to odebrałam.

Odpoczynek
Nasza mała mieścina to wciąż mój dom i chyba tylko tam mogę się poczuć tak w stu procentach dobrze. Kiedy tylko wjeżdżamy do naszego miasta wszystko ze mnie opada, biorę głęboki oddech i oddycham. Tylko tam tak na prawdę odpoczywam. I nie mam tu na myśli leżenia tyłkiem do góry, kiedy wszyscy po kolei zajmują się moim dzieckiem. Odpoczywam psychicznie. Problemy dnia codziennego zostawiam za sobą i cieszę się tymi kilkoma dniami.

Język
Dobrze od czasu do czasu pobyć wśród osób mówiących w naszym ojczystym języku. Po przekroczeniu granicy Niemiec przestawiam się na "obcy" język. Staram się go jak najwięcej używać - mówić, a nawet myśleć. Nawet w domu, chcąc ułatwić Lidce zderzenie z językiem niemieckim w przedszkolu, a przy okazji podszkolić trochę siebie staramy się mówić po niemiecku coraz więcej. Czasami jednak potrzebne jest takie wytchnienie i po prostu pobycie wśród języka polskiego.

Zakupy
No dobra, jestem kobietą, więc jak zakupy miały by mnie nie cieszyć? Śmieję się czasem z tego, że kiedyś w Polsce czekało się na pełne wszelakich dóbr paczki od "cioci z zagranicy", a teraz czekam na przyjazd do Polski, żeby pewne dobra przywieźć sobie do Niemiec. Niestety, nie wszystko czego bym chciała mogę dostać w Niemczech (głównie polskie marki i rzeczy do których bardzo się przyzwyczaiłam w Polsce - wysyłka kosmos), a czasami jeśli mogę to cena w przeliczeniu na złotówki mnie przeraża. Sama wciąż mówię, żeby nie przeliczać, ale w końcu skoro mam możliwość kupienia czegoś taniej, to czemu z tego nie korzystać?

A Wy jak daleko macie do rodzinnego domu? Staracie się tam bywać jak najczęściej? A może jest tu ktoś, kto również mieszka za granicą?

ETYKIETY: , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill