Dziecko to nie dobro publiczne


Powstało jakieś dziwne przekonanie, że dzieci są wspólne (do czasu, kiedy zaczynają się kłopoty oczywiście). Każdy ma prawo je wychowywać, a wręcz tresować. No dobrze, nie każdy tak myśli, bo wciąż istnieją te dobre, rozumne duszyczki, które traktują cudze dzieci jak cudze i co najważniejsze - jak ludzi. Ludzi, którzy są inni, różni, mają różne charaktery, lubią inne rzeczy. Ale niestety, tą 'odmienność' spotyka się nagminnie.

Zaczyna się już w ciąży.


Mam na myśli macanie brzucha przyszłej mamy. Dlaczego ludzie nie robią takich rzeczy, kiedy kobieta nie jest w ciąży? Albo czemu nie macają piwnych brzuszków panów? To nie to samo, prawda? Kobieta w ciąży staje się nagle czymś innym. Już nie jest człowiekiem z własnym poczuciem nietykalności, nie kobietą, która może sobie nie życzyć bycia macaną przez każdego przechodnia na ulicy. Staje się 'inkubatorem', w którym mieszka dziecko, a wiadomo - dziecko macać można, to i 'inkubator' można. Pół biedy, kiedy to są znajomi czy rodzina, albo kiedy mama nie ma nic przeciwko takiemu dotykaniu, ale żadna z nich nie ma na czole napisane "macaj mnie ile wlezie", albo "wara od mojego brzucha". Zawsze wychodzę z założenia, że należy zapytać, zanim zacznie się pchać z łapami do brzucha. A obcy? Są obcy i nie powinni dotykać wcale.

Po urodzeniu...


... sama mama ma już trochę spokoju, bo pozostałości po jej pięknym ciążowym 'inkubatorze' już nikt nie spieszy się dotykać. Cała uwaga spada w tej chwili na dziecko. I z tymi brudnymi łapskami pchają się do wózka, do Twojego wychuchanego maleństwa. Znieść jeszcze można, kiedy tylko zaglądają, choć i tu uważam, że zanim zapakują całą głowę w gondolę wózka powinni zapytać, czy nie mamy nic przeciwko, jeśli wejdą naszemu dziecku w jego prywatną przestrzeń zasłaniając cały świat, ewentualnie je budząc. Większy problem to jednak łapska, które koniecznie muszą dotknąć rączek, nóżek, noska, uszczypnąć w policzki, czy pogłaskać po łysince. Jak żyję tak nie widziałam dorosłego człowieka, który zachowywałby się w podobny sposób w stosunku do drugiego. Czy dziecko więc do ludzi nie należy?

Podaj łapę.


Im dziecko starsze tym robi się coraz ciekawiej. "Podaj rękę", "powiedz wierszyk", "pokaż oczka", "czemu ze mną nie rozmawiasz?". I co jeszcze? Pomerdaj ogonkiem? Dziecko ma prawo nie chcieć demonstrować wszystkich części swojego ciała każdemu kto je zaczepi, ma prawo nie chcieć ze wszystkimi rozmawiać, być wstydliwe i po prostu nie znać wszystkich wokół. To normalne zachowanie człowieka i o ile potrafimy je zrozumieć i uszanować u dorosłego człowieka, to dziecko nie wykonujące poleceń obcych osób, nie skaczące jak małpka w cyrku na ich życzenie, czy denerwujące się, kiedy na siłę ściąga mu się czapkę, żeby zobaczyć "te piękne oczka", staje się nagle niewychowane.

Wszyscy wychowujemy nasze dzieci.


Pani w sklepie przekupuje dziecko cukierkiem, żeby zaśpiewało piosenkę, obcy człowiek spotkany w przychodni wystraszy dziecko tajemniczym "Panem", który zabierze je, kiedy będzie niegrzeczne, a sąsiadka zaciągnie je do siebie na wspólne oglądanie bajek, nie bacząc na to, że nie życzysz sobie tego. Że nie podajesz dziecku słodyczy, nie włączasz bajek i nie straszysz. Że Twoje zasady są zupełnie inne, a w ogóle to właśnie jest pora obiadowa i idziecie do domu, a nie na posiadówki. Nie wiem, skąd wzięło się przekonanie, że każdy ma prawo wychowywać każde napotkane dziecko, wtrącać się w jego bądź co bądź prywatne życie, czy przeprowadzać wywiady z idiotycznymi pytaniami o to, czy załatwia się już na toalecie, albo czy mama jest dobra (z tym tajemniczym mrugnięciem w stronę mamy - no boki zrywać).

Dzieci to nie dobro publiczne!


Nie można tak ot sobie macać obcych dzieci, mieszać się w ich wychowanie, czy zmuszać do robienia z siebie pajaca dla własnej rozrywki. Jeśli dziecko nie chce rozmawiać, to nie musi. Może nie potrafi, może się wstydzi, a może po prostu nie ma na to czasu, bo właśnie wielki tłusty robak wychodzi z ziemi. Nie chce pokazać rączki, nóżki, oczka, pupki? Nic w tym dziwnego - każdy ma swoje. Dorosły człowiek oburzyłby się (i to mało powiedziane), gdyby zaczepił go na ulicy ktoś obcy, prosząc o pokazywanie części ciała, czy zrobienie pajacyka. Dziecko to człowiek. Taki jak ja i Ty, tylko trochę mniejsze. I tak powinno być traktowane.

ETYKIETY: , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill