Metki z imieniem na ubrania do przedszkola/szkoły





Jutro zaczynamy rok (przed-)szkolny. Nasłuchałam się już wystarczająco dużo o znikających ubraniach, a nawet sama jeszcze to pamiętam bo między moją najmłodszą siostrą a mną jest aż 16 lat różnicy. Wiedząc więc ile pieniędzy wydaje się co chwilę na nowe ubrania dla dziecka chciałam zaoszczędzić sobie nerwów związanych z kolejną rzeczą, która nie wróciła do domu. A przynajmniej jak najlepiej się przed tym zabezpieczyć. Postawiłam na oznaczenie ubranek Lidii metkami z jej imieniem i nazwiskiem.

Wiadomo, że nasze dzieci często noszą te same ubrania, szczególnie jeśli większość ich garderoby kompletujemy w sieciówkach, stąd też o błąd nie trudno. A już zwłaszcza, jeśli dziecko jest odbierane z przedszkola/szkoły przez tatę, ciocię, babcię. To zazwyczaj my kompletujemy garderobę dziecka i bardzo często taki biedny tata nie ma pojęcia o 90% zawartości szafy swojego szkraba. Nie ma więc ich co obwiniać, tylko trzeba ułatwić im zadanie. Dodatkowo, jeśli takie ubranko się gdzieś w przedszkolu zawieruszy od razu będzie wiadomo, do kogo ono należy, co nam daje większe szanse na znalezienie go.
Przydadzą się również w późniejszym czasie- na wycieczki szkolne, czy kolonie.



Takie metki naprawdę łatwo znaleźć, trzeba tylko wiedzieć pod jaką nazwą, co większości z Was sprawiało problem. Nazywane są różnie: etykiety imienne, metki, imienniki, naprasowanki z imieniem. Najpopularniejsze są chyba naprasowanki, ale znajdziecie ich więcej. Najzwyklejsze (tak jak w naszym wypadku), takie z obrazkami, różnymi czcionkami i kolorami. Takie do naprasowania, przyszycia, przyklejenia, a nawet stemple! Przeszukując Internety wpadłam na stronę podpisane.pl gdzie znajdziecie nie tylko te wszystkie rodzaje metek, o których wspomniałam wcześniej, ale też imienne naklejki na buty! Możecie też szukać na allegro.
Dodatkowo u Mamy Trójki znalazłam tutorial, jak samemu zrobić takie metki w domu. 

Ja wybrałam naprasowanki. Jeśli kogoś z Niemiec interesuje, zamówiłam je tutaj. Pakiet 100 sztuk wystarczy nam na długo, nawet jeśli miałyby się spierać/odklejać (choć producent twierdzi, że wytrzymają nawet 99 prań). Nie metkowałam wszystkich ubrań, ale tylko te wierzchnie, które mała będzie ściągać, co będzie je narażać na zgubienie. Głównie prasowałam na istniejących już metkach, ale nie jest problemem naprasowanie ich bezpośrednio na ubraniach. Oznaczyłyśmy również worek z ubrankiem na zmianę i lanczówkę. 
W samym naprasowywaniu nie ma żadnej filozofii. Kładziemy metkę na ubranku i prasujemy gorącym żelazkiem. Gotowe!




ETYKIETY: , , , , , , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill