Manicure hybrydowy w domowym zaciszu - Semilac


Zawsze lubiłam mieć piękne paznokcie. Jednak nie zawsze to było możliwe. Zwykły lakier do paznokci trzymał się średnio dwa dni. Te gorsze jeden, a lepsze trzy, ale nigdy więcej. Ciągłe zmywanie i malowanie paznokci, jedna warstwa, druga, top i czekanie aż to wszystko wyschnie doprowadzało mnie do szału. A po tym całym wysiłku on i tak odpryskiwał i paznokcie wyglądały jeszcze gorzej niż wcześniej. Potrzebowałam więc czegoś trwalszego.

Zaczęło się w liceum, moje pierwsze żelowe paznokcie zrobiła mi koleżanka. Były koszmarne i niestety zaczęły odpadać już tego samego dnia (odpadać, nie zapowietrzać się). Wtedy zgłosiłam się do Agi, która poleciła mi Marzenę. Oj co to była za kobieta! Taki talent w rękach zdarza się rzadko. Uwielbiałam te cuda, które potrafiła stworzyć na moich paznokciach. Niestety po kilku miesiącach naszej przygody Marzena się wyprowadziła, a ja zostałam z gorzkim rozczarowaniem i naturalnymi paznokciami. Od tej pory nie pamiętam ile czasu minęło do następnego razu, ale w końcu poszłam do salonu, a tam coś poszło nie tak i już następnego dnia miałam zapowietrzone paznokcie. Próbowałam u tej Pani kilka razy, później u innej koleżanki, ale żel wciąż się zapowietrzał, a jedyna hybryda jaką kiedykolwiek miałam na sobie zeszła płatami. Uznałam, że najwidoczniej coś moim paznokciom mocno nie pasuje i na jakieś dwa lata dałam sobie spokój.

Przez ten czas coraz głośniej zaczęło się robić o hybrydach, a ja coraz mocniej zaczęłam się tym tematem interesować. Jednak cały czas miałam duże wątpliwości, czy mi się opłaci, czy nie rzucę tego za chwilę w kąt (zupełnie niepotrzebnie). Dodatkowo nie wiedziałam, jaką firmę powinnam wybrać. Rozwinęło się ich już na prawdę sporo, o każdej czytałam lepsze i gorsze opinie i w końcu miałam mętlik w głowie. Z pomocą przyszły mi znów dziewczyny, które poleciły mi Semilaca. Szczęśliwie okazało się również, że Semilac ma swój sklep w Niemczech, więc nie muszę czekać do kolejnego wyjazdu do Polski.

CO ZAWIERA ZESTAW STARTOWY I CO KUPIŁAM DODATKOWO?



Zestaw, na który się zdecydowałam to wariant z małą lampą LED 6 W. Zastanawiałam się długo, czy wybrać tą maleńką lampę, czy jednak większą UV. Argumenty o krótszym czasie utwardzania nie do końca mnie przekonywały, ponieważ trzeba sobie zdać sprawę z tego, że w mniejszej lampie najlepiej utwardzać paznokcie w dwóch turach, tzn. najpierw cztery paznokcie, a później osobno kciuk. Czas utwardzania całej dłoni wynosi więc 1,5 - 2 minuty, czyli właściwie tyle samo co w dużej lampie UV, do której wkładamy całą rękę. Wygrał za to argument o jej malutkim rozmiarze i pięknym wyglądzie.

W zestawie tym znalazły się:
- lampa LED 6 W z zasilaczem
- lakier bazowy Semilac
- top Semilac
- lakier hybrydowy nr. 026
- Nail Cleaner 50ml
- Aceton 50 ml
- bloczek polerski
- dwa pilniki
- folie do usuwania lakieru hybrydowego 50 szt.
- waciki bezpyłowe 250 szt.
- striper do usuwania lakieru hybrydowego.

Czyli wszystko co jest potrzebne do stworzenia i zdjęcia manicure hybrydowego. Dodatkowo otrzymałam instrukcję wykonania manicure, kartę gwarancyjną lampy i ulotkę ze składem poszczególnych produktów.

Ja jednak poszłam troszeczkę dalej i dokupiłam kilka rzeczy:
- patyczki z drzewa różanego - 10 szt. - używam ich do odsuwania skórek, wycierania lakieru jeśli zdarzy mi się najechać na skórki i do ściągania lakieru na zmianę ze striperem;
- oliwka do skórek - ponieważ po takim zabiegu skórki łatwo się przesuszają i dobrze je od razu nawilżyć;
- 5 kolorów, które przedstawię Wam niżej.






MOJE KOLORY:


Wybór kolorów jest niesamowity. Jest ich naprawdę tyle, że przy wyborze głowa boli. Jednak dość sporym minusem jest to, że przynajmniej na niemieckiej stronie te kolory bardzo szybko znikają (z polską stroną z tego co wiem nie ma takiego problemu).







JAK WYKONAĆ MANICURE HYBRYDOWY?


Nie jest to wcale największa filozofia, ponieważ manicure hybrydowy wykonuje się bardzo podobnie do manicure zwykłym lakierem, a przy ogromie tutoriali, które krążą w Internecie trzeba chcieć je zepsuć, żeby to zrobić. Wystarczy się tylko skupić i zwrócić uwagę na kilka ważnych rzeczy, które trzeba, lub których nie wolno robić (np. zalewanie skórek) i możemy się cieszyć pięknymi paznokciami przez co najmniej dwa tygodnie. Jeśli ja daję radę robić je w towarzystwie Lidii, albo egipskich ciemnościach wieczoru, to każdy da.

Krok 1. 
Przygotowanie paznokcia. Odsuwamy skórki, nadajemy kształt paznokciom, następnie matowimy (nie zdzieramy do skóry!) płytkę i przemywamy wacikiem nasączonym Cleanerem. Od tej pory nie dotykamy paznokciami skóry, włosów, niczego właściwie.






Krok 2.
Nakładamy cienką warstwę lakieru bazowego, pamiętając o zabezpieczeniu wolnego brzegu paznokcia (czubek paznokcia) i utwardzamy w lampie. Ja robię to 45 sekund, osobno cztery palce i kciuk. Pamiętajcie, że czas utwardzania różni się w zależności od lampy jaką posiadacie - w profesjonalnej lampie LED będzie to krótszy czas, a w lampie UV dłuższy. Dokładne instrukcje znajdziecie tu.

Krok 3. 
Nakładamy dwie warstwy koloru, pamiętając o zabezpieczeniu wolnego brzegu i każdą warstwę utwardzając osobno. Ja zazwyczaj utwardzam pierwszą warstwę 45 sekund, a drugą 60 sekund.

Krok 4.
Nakładamy top, znów pamiętając, że wolny brzeg również musi być lekko maźnięty. Utwardzamy. U mnie jest to dwa razy po 45 sekund (lubię mieć pewność).

Krok 5. 
Przemywamy paznokcie wacikiem namoczonym Nail Cleanerem, aby pozbyć się lepkiej warstwy, jaką pozostawia na paznokciu lakier.


Krok 6.
Smarujemy skórki oliwką, aby ulżyć im po ciężkim dla nich zabiegu. I nasz manicure gotowy.




JAK ZDJĄĆ MANICURE HYBRYDOWY?


Ściąganie hybrydy jest dla mnie najgorszą częścią tej zabawy. Głównie przez to, że zajmuje trochę czasu. Do tego zabiegu potrzebne nam będą:
- pilnik,
- aceton, lub remover,
- folie do usuwania lakieru (można je zastąpić zwykłym wacikiem i folią aluminiową),
- striper lub patyczek,
- bloczek polerski.

Pilnikiem bardzo lekko spiłowujemy warstwę topu z paznokcia. Na waciki nalewamy aceton, przykładamy do nich paznokieć i owijamy folią. Tak zabezpieczone paznokcie trzymamy około 10-15 minut. Ja jeszcze nie doszłam do takiej wprawy, żeby zawinąć sobie obie ręce na raz, dlatego robię po kolei, co zajmuje więcej czasu. Po tym czasie ściągamy folie i za pomocą patyczka lub stripera zdrapujemy zmiękczony, kruszący się lakier. Pozostałości nie zdrapanego lakieru usuwamy bloczkiem polerskim. Brzmi jak tortura dla paznokci, ale wcale tak nie jest. Do tej pory nie zauważyłam szkody na swoich paznokciach.


CZY WARTO?

Oczywiście, że warto!
Po pierwsze to oszczędność. Jeśli policzymy, że manicure hybrydowy u kosmetyczki kosztuje od 50 zł w mniejszych do nawet 100 zł w większych miastach, to koszt zestawu zwraca się bardzo szybko.
Po drugie czas. Nie trzeba już siedzieć nic nie robiąc i czekać aż lakier wyschnie, bo chwila w lampie załatwia całą sprawę. Wiadomo przecież, że mamy mają tego czasu jak na lekarstwo.
A po trzecie trwałość. Dwa tygodnie pięknych, pomalowanych, błyszczących paznokci. A nawet dłużej! Jestem przekonana, że manicure trzymałby mi się jeszcze dłużej, ale dwutygodniowy odrost jest już dla mnie dość mocno widoczny, więc wolę już zmienić na nowy.

Jestem zakochana w swoich hybrydach i bardzo się cieszę, że w końcu sprawiłam sobie taki prezent.

A Wy używacie lakierów hybrydowych? Co o nich myślicie?

po lewej - nr. 128 | środek - nr. 056 i 102 | po prawej - nr. 145



Jeśli chcecie kupić swój zestaw możecie to zrobić na stronie www.semilac.pl
Strona niemiecka - tu.
Strona angielska - tu.
Strona hiszpańska - tu.

ETYKIETY: , , , , , , , , , , , , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill