Ciastolina - zrób ją sama w mniej niż 5 minut!


Już dawno okrzyknęłam ciastolinę najlepszą zabawką. Nie wiem, co to lepienie i wyciskanie ma w sobie, ale pochłania dzieci bez reszty. Lidia przy niej wpada w jakiś trans, może się nią bawić cały dzień i ciężko ją odciągnąć choćby do toalety, a zagonienie do spania staje się prawie niemożliwe. Jednak po jednej takiej zabawie ciastolina staje się u nas jedną wielką kupą (nie można tego inaczej określić, bo dokładnie taki ma kolor). Oczywiście małej to wcale nie przeszkadza! Jednak możliwość posiadania ponownie różnych kolorów i łączenia ich w kolejną kupę daje jej tyle radości, że nie można się powstrzymać od ich ciągłego dostarczania.

Sprawia to jednak, że portfele rodziców robią się coraz cieńsze i cieńsze. W końcu Play-doh kosztuje, a kolory można rozróżnić tylko przez jeden dzień. Potrzebowałam więc tańszej alternatywy i znalazłam sposób na stworzenie ciastoliny z produktów, które mam w domu, w prawie żadnym czasie.
Przepis znalazłam tu, jednak musiałam go zmodyfikować, bo wg mnie zdecydowanie za dużo jest w nim płynu i wyszła mi papka.



Składniki na porcję mieszczącą się w dwóch pojemnikach Play-doh (2 x 56 g):

- 4 łyżki mąki
- 2 łyżki soli kuchennej
- 3 łyżki ciepłej wody
- barwnik spożywczy
- łyżeczka oleju
- dodatkowa mąka do podsypywania.

Mąkę łączymy z solą w jednym naczyniu. Do drugiego naczynia wlewamy wodę, dodajemy barwnik i mieszamy do rozpuszczenia (jeśli macie barwniki w żelu będziecie musieli wcisnąć ich sporo, ja wcisnęłam dość dużo, a kolory mimo to wyszły pastelowe), na koniec dodajemy olej. Wsypujemy suche składniki do mokrych i mieszamy. Następnie przekładamy masę na blat obsypany mąką i wyrabiamy kilka minut. Ja podsypywałam mąką jeszcze kilka razy, bo masa wciąż wydawała mi się zbyt klejąca. Jeśli natomiast będzie zbyt twarda dodajcie trochę wody, aż otrzymacie odpowiednią wg Was konsystencję. Czas przygotowania takiej porcji to dosłownie kilka minut!
Czynności powtarzamy razy ilość kolorów, które chcemy przygotować. O wiele lepiej jest robić każdy kolor osobno, rozpuszczając barwniki w wodzie. Można oczywiście zrobić więcej 'ciasta', podzielić i do każdej części dodać inny barwnik, ale wtedy kolor nie wyjdzie jednolity i zostaną w ciastolinie smugi.
Tak wykonaną ciastolinę zamykamy w szczelnych pojemniczkach/woreczkach i przechowujemy w lodówce.

*Chodzą słuchy, że dodanie kilku kropel kwasku cytrynowego do masy sprawia, że po wyjęciu z lodówki nie będzie się ona kleić. Ja tego nie zrobiłam i nasza masa nieznacznie się kleiła, jednak nie aż tak, aby utrudniać zabawę, czy ciągnąć się po rękach. Zawsze też można przed zabawą podsypać odrobiną mąki i szybciutko zagnieść.

To co? Bawimy się? ;)












ETYKIETY: , , , , , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill