Rzecz o super zwierzętach i ich... pupach


Chcę Wam pokazać dzisiaj dwie książki, które zacięcie walczą o pozycję numer jeden pośród ulubionych książek Lidii. Co jest w nich takiego niezwykłego, że sięgamy po nie tak chętnie? Już mówię. To książki, które niosą ze sobą ogrom ciekawych informacji o życiu zwierząt, przedstawionych w bardzo interesujący i często śmieszny sposób.

Raphael Martin
Guillaume Plantevin

Na pierwszy rzut oka - encyklopedia zwierząt. I najprościej można by ją tak określić. Znajdziemy tu opis 29 raczej dzikich zwierząt. Nie szukajcie tu więc piesków i kotków, bo to zdecydowanie nie ta książka. Możecie tu natomiast przeczytać o orce, waranie, piranii, czy żabie kokoa. Każde ze zwierząt dostaje dodatkowo swój przydomek, jak np. krwawa legenda (pirania), inteligentna w ramionach (ośmiornica), czy mistrz bezdechu (hipopotam). Każdemu autor poświęca dwie strony - jedną na jego opis, drugą na portret. Spotkałam się z opinią, że te portrety zwierząt są przerażające, chyba z powodu masek superbohaterów, jakie zostały im domalowane. My nic takiego w nich nie widzimy, wręcz przeciwnie bardzo nam się podobają. Opisy zwierząt natomiast nie przypominają tych nudnych encyklopedycznych wywodów. Przy każdym zwierzęciu znajdziemy tabelę, w której zamieszczone są takie informacje jak waga, wzrost, prędkość, czy długość życia. Zwierzęta przedstawione są jako bohaterowie, dlatego znajdziemy tu takie kategorie jak superdzieciństwo, supersztuczka, superwada, superprzysmak, superczuły punkt, a nawet supergłupota, które opowiadają o życiu zwierząt ich przyzwyczajeniach, zdolnościach, czy słabych stronach. Natomiast każde zwierzę posiada jakąś super moc. U lwa jest nią na przykład jego żona, bo jak to mówią, za sukcesem mężczyzny stoi kobieta. Żółw skórzasty może się pochwalić wyjątkowo twardym pancerzem, a wieloryb dźwiękami, które wydaje i za pomocą których porozumiewa się z innymi wielorybami.
Książka została umieszczona w przedziale wiekowym od 6 lat, jednak moja czterolatka jest żywym dowodem na to, że nawet młodsze dzieci znajdą w niej coś dla siebie. 












tekst: Mikołaj Golachowski
ilustracje: Maria Bulikowska

Książka budząca kontrowersje. Spotkałam się już z wieloma dobrymi opiniami o niej, ale czytałam również te mało pochlebne. Najwidoczniej nie jest ona dla wszystkich. Dlaczego? Bo pupa to tabu. Bo o intymnych częściach ciała się po prostu nie rozmawia, a zwłaszcza z dziećmi. No bo jak to tak, o pupach? Ja stoję po tej drugiej stronie barykady i nie mam z pupą żadnego problemu. Przecież to taka sama część ciała jak ręka, czy noga, dla dziecka zupełnie bez różnicy. Ale my, dorośli musieliśmy z pupy zrobić problem. 
Widzimy więc na półce w księgarni książkę o pupach, która śmieje się do nas wystawiając na okładce pupę hipopotama. Zgorszycie się, czy zaciekawieni sięgniecie po nią? Bo ja sięgnę i wcale nie będę tego żałować. Książka jest genialna! Faktycznie, skupia się na tylnych partiach zwierzęcych ciał, ale nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak ważne są te partie w ich życiu. Dla przykładu taki śledź, który nocą porozumiewa się z innymi śledziami za pomocą bąbelków wypuszczanych z pupy. Albo wombat, którego pupa jest tak twarda, że służy mu za tarczę ochronną. A czy wiesz co to jętka? Albo że w pupie ma swoje skrzela, co czyni ją najważniejszą częścią jej ciała. A może chcesz się dowiedzieć, dlaczego psy obwąchują swoje pupy, co dla nas jest takie okropne, ale dla nich ma naprawdę wielki sens. Albo jak poznać humor psa po ułożeniu jest ogona. Nie wspominając już o tym, że to sprawa merdania ogonem jest prawdziwym powodem nieporozumień między psami i kotami. 
Wbrew pozorom nie jest to książka tylko o pupach. Wynosimy z niej wiele ciekawych informacji o zwierzętach i całym ich życiu. Dodatkowo czyta się ją tak fajnie, że w jeden wieczór pochłonęłyśmy z Lidką prawie całą śmiejąc się przy niej do rozpuku.













Powyższe książki to pozycje Wydawnictwa Babaryba.

ETYKIETY: , , , , , , , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill