Twój inhalator przestał działać? Sprawdź, czy prawidłowo o niego dbasz.


W ostatnich miesiącach inhalacje towarzyszyły nam bardzo często. Bywały tygodnie, kiedy w ogóle nie odkładałam go do szafy, ponieważ był w użyciu kilka razy dziennie - u mnie i u Lidii. Obie nas na zmianę męczył okropny kaszel, a inhalacje chociaż na jakiś czas przynosiły ulgę. Nadszedł jednak ten dzień, kiedy przygotowałam cały sprzęt, wlałam sól fizjologiczną i... nic. Inhalator pracował, ale burczał trochę inaczej i nie wydobywała się z niego praktycznie żadna mgiełka. Przestraszyłam się, że inhalator nam się zepsuł, wtedy kiedy był najbardziej potrzebny. Obraziłam się na niego i rzuciłam go w kąt. Wtedy zajął się nim mój mąż. Popatrzył, poszukał, poczytał, sprawdził co mógł i wrócił z pytaniem: "A kiedy ostatnio go czyściłaś?" Powiem Wam, że momentalnie zrobiło mi się głupio, bo naprawdę nie pamiętałam. A skoro nie pamiętałam, to chyba zbyt długo. Ale też długo leżał nieużywany, więc troszkę się w duszy rozgrzeszyłam. Wzięłam się za niego i po skończonych czynnościach inhalator działał już tak, jak powinien.

Pomyślałam więc, że podzielę się tym z Wami, bo z tego co wygooglowałam wiem, że bardzo dużo osób szuka rozwiązania na nagle przestający działać inhalator. A żeby urządzenie pracowało prawidłowo trzeba dbać po pierwsze o złożenie wszystkich elementów i prawidłowe czyszczenie.

Poniżej, w kilku punktach przedstawiam Wam co zrobić, kiedy inhalator nagle przestaje puszczać parę i tym samym jak prawidłowo o niego dbać:

1. Sprawdź, czy masz wszystkie części i złóż je prawidłowo.
Najczęstszą przyczyną tego, że inhalator nie rozpyla lekarstwa jest zgubienie tzw. grzybka, czy wiatraczka (patrz zdjęcie). Jest to mała część, więc łatwo o jej zagubienie, dlatego trzeba na nią zwracać szczególną uwagę. Bez tego elementu inhalator nie będzie działać prawidłowo. Niestety nie spotkałam się jeszcze z możliwością kupna jedynie tego elementu, w związku z tym w takiej sytuacji wchodzi w grę jedynie wymiana całej komory nebulizacyjnej.




2. Sprawdź filtr powietrza.
Zadaniem filtru jest ochrona całego urządzenia. Oznacza to tyle, że zostawienie w nim brudnego, nie wykonującego swoich zadań filtru może doprowadzić do uszkodzenia inhalatora. U nas filtr znajduje się z tyłu inhalatora i ma kształt białego, płaskiego żetonu. Większość inhalatorów ma podobne filtry, jednak występują one też w innych kształtach. Jeśli nie macie wymiennych filtrów w zestawie dobrze je dokupić, żeby w razie czego były pod ręką. Stan filtra wystarczy ocenić wzrokowo - jeśli jest zabrudzony (czyli nie jest już biały) trzeba go wymienić.



3. Myj elementy po każdym użyciu.
Maskę/ustnik oraz całą komorę myjemy w ciepłej wodzie, możemy użyć też odrobinę płynu do mycia naczyń, tylko porządnie go później wypłukać. Czynność tą należy powtarzać po każdym użyciu inhalatora. Po umyciu wytrząsamy z wszystkich części wodę i pozostawiamy do wyschnięcia. Jeśli nie dezynfekujemy dodatkowo elementów po wyschnięciu możemy od razu zmontować komorę, tak żeby zabezpieczyć części przed zgubieniem.



4. Dezynfekcja raz- dwa razy w tygodniu.
Elementy odporne na wysoką temperaturę (u nas wszystkie elementy komory) możemy wyparzyć, czy wygotować. Ja wrzucam je wszystkie do wrzącej wody i zostawiam na około 5 minut. Dezynfekcję maski/ustnika przeprowadzamy na zimno przy użyciu alkoholu, po czym opłukujemy pod bieżącą wodą.


5. Przedmuchanie przewodu łączącego urządzenie z komorą.
Często po jakimś czasie w przewodzie daje się zauważyć rosa. Nie znalazłam nigdzie informacji, żeby odrobina rosy miała wpływ na działanie inhalatora, jednak nie powinniśmy dopuścić do zbytniego nagromadzenia się jej. Najlepszym sposobem na pozbycie się jej jest po prostu pozwolenie inhalatorowi przedmuchać przewód. Ja to robię zazwyczaj po każdym użyciu. Na koniec odłączam komorę od przewodu i pozwalam powietrzu płynąć, wydmuchując całą wilgoć. Trwa to około 30 sekund, po czym wyłączam inhalator.
O czym trzeba pamiętać, to po pierwsze- nie wlewamy wody do przewodu, po drugie- nie wyparzamy go, a po trzecie- nie przedmuchujemy go ustami zostawiając w nim naszą ślinę i zarazki.


Ostatnia rzecz, o której trzeba pamiętać, choć mam nadzieję, że nikt by taki pomysł nie wpadł - urządzenie (czyli kompresor) czyścimy tylko wilgotną szmatką. Broń Boże nie zalewamy go i nie wrzucamy do wody!

ETYKIETY: , , , , , , , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill