Dragonfly Muscari No frames


Cześć Kochani! Chciałabym Wam dzisiaj pokazać naszą najnowszą sesję. Najbardziej lubię właśnie te zdjęcia, które powstają w naturalnym środowisku. Podczas zabawy, spacerów i bez pozowania. Muszę jednak przyznać, że staje się to coraz trudniejsze, bo kiedy tylko mała zauważy aparat, to albo zaczyna przybierać co najmniej dziwaczne pozy i stroić jeszcze dziwniejsze miny, albo wyciąga ręce po aparat, a wtedy już po ptakach. Kończy się to albo histerią, bo mama nie pozwoliła, albo setką zdjęć moich stóp, ucha, albo nosa. No dobra! Czasem rzeczywiście zdarzy jej się ustrzelić jakąś fajną fotkę. I tak na prawdę cieszy mnie to, że tak ją ciągnie do aparatu. Bo której mamy nie ucieszyłaby wspólna pasja z córką? Ale o tym jeszcze za wcześnie, tyle lat przed nią, że hobby zmieni jeszcze kilkadziesiąt razy. Do meritum! Jak widzicie czasem udaje się ustrzelić moje dziecko w innych pozach niż jak z tap madl. Zabieramy Was więc dzisiaj na wspólny spacer po lesie. Mam nadzieję, że zdjęcia spodobają wam się tak, jak mi, albo nawet bardziej, bo ja zawsze widzę coś nie tak.

























Sukienka, którą ma na sobie L. to No Frames, marka którą pokazywałam Wam już kilka razy (na przykład tu i tu). Jesteśmy razem już trzeci sezon i na pewno na nim się nie skończy. Zawsze będę Wam zachwalać ich wzory, kroje i materiały. W tym sezonie mamy jeszcze jedną sukienkę i spódniczkę z nowej kolekcji, a te z zeszłego roku wciąż są na L. dobre i w idealnym stanie!

Sandałki i kapelusz - H&M.

ETYKIETY: , , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill