Zmiana jest potrzebna


Zapewne zauważyliście, że mniej więcej od lutego jest nas na blogu o wiele mniej. Przypuszczam, że zastanawiacie się dlaczego. I dlaczego zniknęłyśmy tak bez uprzedzenia i żadnego wytłumaczenia. Otóż spieszę z wyjaśnieniem. Po nowym roku dokonały się wokół mnie i we mnie pewne zmiany. Wiedziałam, że są one nieuniknione i że w końcu nastąpią. Nie wiedziałam jednak kiedy.

Po pierwsze, rozpoczęłam kurs języka niemieckiego, który teoretycznie pochłania mi codziennie jedynie przedpołudnie, ale w praktyce cały dzień. Bo żeby nie zmarnować czasu i pieniędzy, ale rzeczywiście się dokształcić i ten język zrozumieć trzeba dać od siebie trochę więcej niż cztery godziny w klasie.
Po drugie, swoją pasję do fotografii chcę rozwinąć i obrócić w biznes. Przede mną jeszcze bardzo długa droga, ale doszkalanie się w tym zakresie zabiera również wiele czasu, a w połączeniu z obowiązkami domowymi i czasem dla rodziny, czasu na cokolwiek innego nie zostaje mi wiele.
Po trzecie, właśnie czas dla rodziny. Bardzo mało mamy takiego czasu w trójkę. D pracuje na trzy zmiany, często również w weekendy i święta, w dodatku dojeżdża do pracy, więc z domu wychodzi mniej więcej półtorej godziny wcześniej i tyle samo później wraca do domu. Dlatego każda chwila, kiedy jest w domu, jest na wagę złota. Skupiam się więc mocno na naszym rodzinnym życiu, zarówno, kiedy D jest w domu, jak i wtedy, kiedy go nie ma. A nawet bardziej, kiedy go nie ma w domu, bo wtedy Lidia potrzebuje mnie jeszcze bardziej. Borykamy się aktualnie wciąż z rozwojem mowy Lidii, choć robi naprawdę ogromne postępy, nocnymi strachami i tęsknotą za resztą rodziny, którą mała ostatnio bardzo mocno odczuwa. Ten mały bąk potrzebuje bardzo dużo uwagi i ciepła, na które z wielką chęcią poświęcam chwile spędzone przed komputerem.



Ciężko jest mi pogodzić blogowanie z życiem prywatnym i moimi planami na przyszłość. Dlatego jest nas tutaj zdecydowanie mniej. I muszę przyznać, że tak już raczej zostanie. Nie chcę rezygnować z bloga, mam do niego ogromny sentyment i lubię go prowadzić, ale stety, czy nie, muszę wprowadzić pewne zmiany. Nasza mniejsza obecność tutaj, to tylko jedna z nich, która właściwie dokonała się samoistnie. Pozostałe zmiany będą dotyczyć tego, co będzie na blogu i jak on będzie wyglądał. Na pewno zmienimy nazwę. Myślałam o tym już bardzo, bardzo długo i muszę przyznać, że w końcu nie mam wątpliwości. 'Dziewczynka z guzikiem' przejdzie do przeszłości, tak jak przeszła już na naszym Instagramie (teraz jesteśmy @mommy_and_mrs.l), szablon blogowy zmieni się na galerię, a wpisy będą zdecydowanie luźniejsze. Będzie tu o wiele więcej zdjęć niż tekstu, czasem może nie być tekstu w ogóle, bo będę chciała podzielić się z Wami tylko zdjęciami. Wpisów w typie poradników będzie zdecydowanie mniej niż do tej pory. Jeśli będę miała wenę i czas, wtedy będę pisać, ale nie trzymam się już schematu trzech wpisów tygodniowo. Nie trzymam się już właściwie żadnego schematu, nie mam parcia na reklamy, zdobywanie coraz większej ilości czytelników, współprace, udzielanie się tu i tam, wszystko, żeby wypromować bloga. Jak coś wpadnie, to wpadnie, jak będę chciała to przyjąć, to przyjmę. Nie przestaję się starać, ale przestaję robić cokolwiek na siłę. Wracam do początków, do idei galerii, pamiętnika i relacji dla tych, z którymi nie możemy być na co dzień. Nie wiem, kiedy dokładnie dokonają się te wszystkie zmiany, ale przypuszczam, że przez okres wakacji. Mam nadzieję, że mimo tych wszystkich nadchodzących zmian, zostaniecie jednak z nami.

Peace & Love People :)







PS Zapraszam Was też na moje drugie konto na Instagramie, gdzie możecie podglądać moje starania w fotografii.

PPS Czy ktoś z Was wie, dlaczego blogger tak psuje jakość zdjęć? Są na to jakieś sposoby?

Lidia:
bluzka - Pepco
spodnie - H&M
buty - Nike

ETYKIETY: , ,

Zobacz też:

0 komentarze

Zajrzyj do Life and Chill